Koniec zniżek pracowniczych od 1 stycznia? 25 branż i FNV protestują przeciw planom rządu

Kasjerka w supermarkecie skanuje produkty

Rząd chce od 1 stycznia zlikwidować ulgę podatkową na zniżki pracownicze. To dotknie m.in. ludzi zatrudnionych w supermarketach i sklepach, którzy dziś kupują firmowe produkty taniej. 25 organizacji branżowych i związek FNV apelują, by z tego zrezygnować.

Chodzi o personeelskortingsregeling, czyli specjalne zasady dla zniżek dla pracowników. Dziś firma może sprzedawać swoim ludziom własne produkty lub usługi z rabatem do 20 proc. Łączna wartość zniżek może wynieść maksymalnie 500 euro na pracownika rocznie i nie jest opodatkowana.

Jeśli przepis zniknie, rabat albo darmowe produkty od pracodawcy będą traktowane jak wynagrodzenie, a od wynagrodzenia trzeba zapłacić podatek.

Dlaczego rząd chce to zlikwidować

Biuro badawcze, które na zlecenie ministerstwa finansów przeanalizowało tę ulgę, uznało w zeszłym roku, że nie spełnia ona żadnego celu społecznego. Likwidacja ma też uprościć system podatkowy, w którym jest dużo wyjątków.

Jest też powód czysto budżetowy. W tym roku gabinet ogłosił pakiet rekompensat za wysokie ceny energii dla obywateli i firm, a pieniądze trzeba było gdzieś znaleźć. Zniesienie ulgi na zniżki pracownicze ma przynosić ok. 123 mln euro rocznie. Większość w Tweede Kamer już zagłosowała za tym rozwiązaniem.

Branże i związki: to uderzy w najsłabiej zarabiających

25 organizacji branżowych przekonuje, że pracodawcy i pracownicy na co dzień widzą wartość tej ulgi i że to rozwiązanie powszechnie docenione. Przeciw jest też FNV. Związek przypomina, że płace w handlu od lat nie nadążają za resztą rynku i że szczególnie przykro, gdy ludzie z zaległymi podwyżkami mają jeszcze stracić ten dodatek.

To argument, który dotyczy także wielu Polaków. Zniżka pracownicza w sklepie, w którym się pracuje, potrafi przy wysokich cenach jedzenia realnie odciążyć domowy budżet. Rabaty mają też pracownicy wielu sieci, firm produkcyjnych i usługowych.

Czy firmy mogą dawać zniżki inaczej

Po likwidacji ulgi pracodawca nadal będzie mógł dawać nieopodatkowane korzyści, ale tylko w ramach tzw. vrije ruimte, czyli wolnej kwoty na prezenty i dodatki. Limit wynosi 2 proc. z pierwszych 400 tys. euro łącznych wydatków na płace i 1,18 proc. od kwoty powyżej. Z tej puli firmy finansują już dziś paczki świąteczne, bony podarunkowe czy karnety sportowe.

Organizacje branżowe twierdzą, że przerzucenie na nią zniżek to nierealne rozwiązanie, bo vrije ruimte jest już wykorzystywana na firmowe wyjścia, prezenty urodzinowe i świąteczne. Korzyści ponad limit są opodatkowane stawką 80 proc., płaconą przez pracodawcę.

W poniedziałek Tweede Kamer debatowała nad całym planem podatkowym (Belastingplan), w którym jest ta zmiana. Obie izby parlamentu zagłosują nad nim jeszcze w tym roku. Branże liczą, że do tego czasu plan zostanie zmieniony, a rząd prowadzi rozmowy o budżecie z partiami opozycji.

Źródło: NOS