Kobiety w zarządach firm wciąż w mniejszości. Jedna trzecia dopiero w 2044 roku

Kobieta w sali konferencyjnej podczas spotkania zarządu

Kobiety stanowią dziś tylko 18 procent członków zarządów holenderskich spółek giełdowych. Jeśli nic się nie zmieni, jedna trzecia stanowisk w zarządach przypadnie kobietom dopiero w 2044 roku. To wnioski z najnowszego Female Board Index, opublikowanego w czwartek 22 października.

Zestawienie od 20 lat przygotowuje Mijntje Lückerath-Rovers, profesor ładu korporacyjnego. Ranking ruszył w 2006 roku, a od 2008 roku obejmuje wszystkie holenderskie spółki notowane na giełdzie. W tym roku analiza dotyczy 81 firm. Gdy autorka zaczynała, postawiła sobie jasny cel: by kobiety stanowiły co najmniej jedną trzecią zarówno członków zarządów (bestuurders), jak i rad nadzorczych (commissarissen).

„Liczyłam, że do tej pory osiągniemy cel, z którym zaczynałam tę listę dwadzieścia lat temu” – przyznaje Lückerath-Rovers.

Rady nadzorcze tak, zarządy nie

Postęp przez dwie dekady jest wyraźny, ale bardzo nierówny. Na początku kobiety stanowiły 2 procent członków zarządów i 8 procent członków rad nadzorczych. Obecnie to odpowiednio 18 i 44 procent. W radach nadzorczych cel jednej trzeciej został więc przekroczony. W zarządach – nie, a autorka rankingu nie widzi przyspieszenia przy nowych nominacjach.

Są też pozytywne przykłady:

  • 21 spółek ma co najmniej jedną trzecią kobiet zarówno w zarządzie, jak i w radzie nadzorczej (rok wcześniej było ich 17),
  • cztery firmy – PostNL, Triodos, Fastned i Hydratec – mają w obu organach równy podział 50/50,
  • w ABN Amro kobiety stanowią większość zarówno w zarządzie, jak i w radzie nadzorczej.

„Firmy powinny się wstydzić, jeśli ich kierownictwo składa się wyłącznie z mężczyzn” – mówi Lückerath-Rovers. Zauważa przy tym, że spółki z końca listy często w kolejnym roku powołują więcej kobiet. Zachęca też pracowników, by nie przestawali głośno domagać się większej liczby kobiet w zarządach.

Kwota tylko dla rad nadzorczych

Od 1 stycznia 2022 roku w Holandii obowiązuje ustawowa kwota dla rad nadzorczych spółek giełdowych: co najmniej jedna trzecia ich członków musi być kobietami i co najmniej jedna trzecia – mężczyznami. W tym roku normę spełnia 71 z 81 spółek. Dziesięć firm poniżej progu to głównie mniejsze spółki giełdowe. Wynik poniżej jednej trzeciej nie oznacza jednak automatycznie, że firma łamie prawo.

Dla zarządów takiej kwoty obecnie nie ma. I właśnie tam zmiany zachodzą najwolniej.

Rząd zapowiada ocenę przepisów

Sekretarz stanu ds. emancypacji Judith Tielen przyznaje, że liczba kobiet na najwyższych stanowiskach rośnie zbyt wolno, zwłaszcza w zarządach. „Organizacje tracą w ten sposób szanse” – ocenia. W przyszłym roku Tielen chce ocenić działanie ustawowej kwoty. Zapowiada też rozmowy z firmami, organizacjami i samymi kobietami o tym, co jest potrzebne, by przyspieszyć zmiany – również na szczeblach kierowniczych tuż pod samym szczytem.

Źródło: NOS