Kibbeling- holenderski fast-food dla każdego

Kibbeling

Kilka dni temu pisaliśmy o tym, iż w Niderlandach rozpoczął się sezon na marynowane śledzie. Te surowe ryby w lekko słonawej marynacie są przysmakiem mieszkańców Niderlandów i będąc w tym kraju, nie można ich nie spróbować. Co jednak, jeśli nie przypadły nam one do gustu, bo po prostu nie lubimy śledzi lub surowizny? Wtedy można spróbować Kibbeling, innego niderlandzkiego przysmaku, który jest tani, smaczny, ogólnodostępny i co najważniejsze nie budzi tak mieszanych odczuć u obcokrajowców jak Hollandse Nieuwe.

Kibbeling

Kibbeling – to danie, które powstało w XIX wieku z odpadów rybnych, kiedy to nazwą to określano solone odpady z dorsza w tym kawałki ryby za skrzelami określane policzkami, a także te w okolicach oka (a czasem nawet z okiem). Spokojnie jednak stulecia mijają i z tamtym daniem współczesne Kibbeling nie mają zbyt dużo wspólnego. Potrawa ta jest bowiem naprawdę wyjątkowo przystępna, smaczna i powinna sprawić przyjemność, dużym jak i małym.

Czym więc jest ów Kibbeling? Obecnie to nic innego jak kawałki fileta dorsza w cieście, pieczone jak frytki na głębokim oleju. Można to nieco porównać do skrzyżowania nuggetsów z KFC i angielskich fish and chips z tym, że w tym wypadku nie dostajemy frytek a sos na bazie majonezu, najczęściej czosnkowy lub remouladę.  Do tego sprzedawca w barze szybkiej obsługi czy na przydrożnym straganiku może nam zaproponować białą bułkę.
Danie to koniecznie trzeba jeść na ciepło, kiedy panierka jest idealnie chrupiąca. Odgrzewane niestety zamienią się w dość gumową przekąskę, a wrzucenie jej do mikrofalówki po prostu zabije całą przyjemność z jedzenia.

 

Haczyki na turystów

Danie to zyskało ogromną popularność z racji na swój apetyczny wygląd, prostotę, szybkość przygotowania, smak i niską cenę. Może na nie sobie pozwolić praktycznie każdy.
Z potrawą tą wiąże się jednak kilka haczyków, te czekają głównie na turystów w chętnie odwiedzanych przez zagranicznych gości lokacjach. Zdarza się bowiem, iż niezbyt uczciwi sprzedawcy starają się oszukać konsumenta. Dorsz zastępowany jest inną, tańszą rybą, np. pangą. Rośnie też ilość ciasta względem ryby, najbardziej zaś perfidni sprzedawcy zamiast filetu używają papki rybnej powstałej ze ścinek po filetowaniu.

 

Domowa robota

Kibbeling w odróżnieniu od Hollandse Nieuwe, opisywanego kilka dni temu, ma jednak tę przewagę, iż danie to można z powodzeniem przyrządzić w domu. Wystarczy bowiem świeża ryba i składniki takie jak piwo, jajka, mleko, mąka pszenna, sól i pieprz do smaku. W zależności od przepisu często można w nich znaleźć również mąkę kukurydzianą czy proszek do pieczenia.  Nie ma się jednak czemu dziwić, przepis ten nadal bowiem jest niezwykle popularny i stale ewoluuje. Jego sekret jednak się nie zmienia, by potrawa była pyszna i chrupiąca musi być wrzucona do mocno rozgrzanego oleju, tak by ciasto się momentalnie ścięło, nie nasiąkając olejem. W tym zresztą ma pomóc alkohol zawarty w piwie.
Jeśli więc macie chwilę czasu i dostęp do kuchni polecam przygotować tę potrawę w domu. Idealnie pasuje do telewizora, piwa i chipsów, w momencie, gdy pogoda nie pozwala przygotować grilla w ogrodzie dla znajomych.