Holenderski sąd jedzie z wizytą do Polski

zamordował ciężarną żonę i podpalił mieszkanie

Wracamy do sprawy morderstwa 63-latka z Oss. Peter Hovens miał zginąć z ręki dwóch naszych rodaków. Oskarżeni stanęli przed sądem. Postępowanie przygotowawcze jednak znacząco się przeciąga. Wszystko dlatego, iż niderlandzki sąd czeka między innymi „wycieczka” do Polski.

Tortury i morderstwo

Proces, w którym podejrzanymi są Grzegorz Z. i Mateusz D. dotyczy morderstwa mieszkającego samotnie 63-latka z Lisztgaarde w Oss. Do zabójstwa doszło w lutym 2019 roku. Na ciele ofiary znaleziono dziesiątki skaleczeń i ran kłutych. Dochodzenie w sprawie śmierci poprzedzonej torturami doprowadziło do zatrzymania dwóch naszych rodaków. Śledztwo wykazało, iż Z. jest bratem kobiety, z którą Hovens podobno mieszkał przez lata. Holender miał obrazić, znieważyć bardzo mocno Polkę. Tej urazy nie darował mu Z., nawet w sytuacji, gdy jego siostra już nie żyła. Zdaniem prokuratury był więc to akt „pogrobowej” zemsty. Dodatkowo Polacy ukradli portfel ofiary, jego karty bankomatowe, telefon i laptopa.

Motyw tych działań dość długo nie był znany. Początkowo sądzono, iż chodzi tu o zwykły rabunek a być może i o przypadkową ofiarę, która z racji swojej samotności była łatwym celem.

 

Sąd jedzie do Polski

Podczas czwartkowego, przygotowawczego posiedzenia sądu stało się jasne, iż sprawa nie zakończy się w tym roku. Prowadzący proces prokurator Erna Vrijhoeven wskazała, iż na skutek obecnej sytuacji należy liczyć się z poważnymi opóźnieniami. Wszystko związane jest z działaniami procesowymi. Mateusz D. w toku postępowania został bowiem zwolniony z aresztu, gdy okazało się, iż głównym oprawcą jest najprawdopodobniej Z. Mężczyzna więc zniknął, wracając do ojczyzny. Oskarżyciele nie mogli przez długi czas się z nim skontaktować. W końcu Polak sam odezwał się do swojego obrońcy i zgodził się na przesłuchanie w ojczyźnie. W kraju z wymiarem sprawiedliwości ma rozmawiać również matka Grzegorza Z. To mały przełom, ponieważ kobieta wcześniej odmówiła zeznań. Teraz zaś wiele wskazuje, iż może ona przekazać informacje obciążające syna.

Pieter Baan Center

Sprawa przedłuża się również z racji obserwacji Z. w Pieter Baan Center. Mężczyzna musiał czekać na swoją kolej do przyjęcia na oddział. Chociaż sam pobyt podejrzanego pod okiem lekarzy zakończy się mniej więcej za tydzień, to na wyniki poczynionych przez lekarzy obserwancji będzie trzeba poczekać jeszcze co najmniej kilkanaście dni. Samo zaś przedstawienie danych medycznych może nawet potrwać przez trzy dni sesji sądu. Wszystko to więc powoduje, iż sprawa się przeciąga i jej końca będzie można spodziewać się najwcześniej na przełomie zimy-wiosny przyszłego roku.