Holenderskie wojska pojadą na Ukrainę?

Holenderscy wojska pojadą na Ukrainę?

Słowa francuskiego prezydenta o wysłaniu wojsk krajów NATO na Ukrainę wywołały niemałą konsternację. Wielu polityków, w tym Donald Tusk oficjalnie dementowało tę wypowiedź. Holenderski generał Onno Eichelsheim wyłamał się jednak z tej linii, wskazując, że „należy rozważyć wszystkie opcje”. Czy Holandia pójdzie na wojnę?

Jeden z najwyższych rangą dowódców w holenderskich siłach zbrojnych, generał Onno Eichelsheim, nie wskazuje, iż Królestwo Niderlandów przystąpi do walki. Stwierdził on, że na chwilę obecną nie ma sensu dyskutować o wysłaniu unijnych czy natowskich żołnierzy by wsparli oni Siły Zbrojne Ukrainy. Zaznacza jednak, że sprawa nie jest zamknięta. Konflikt jest bowiem na tyle dynamiczny, iż nigdy nie można powiedzieć nigdy.

 

Francja

Onno Eichelsheim znalazł się na celowniku holenderskich mediów po tym jak wspomniany na wstępie prezydent Francji zasugerował, iż Ukraina mogłaby być wsparta żołnierzami NATO.  Decyzja o udziale wojsk sojuszu na wschodzie, w państwie trzecim, byłaby zdaniem niektórych niczym innym jak początkiem III Wojny Światowej. Rosja mogłaby bowiem zaatakować terytorium każdego z krajów, który wysłał tam swoje oddziału. Już bowiem teraz Kreml wskazuje, iż wsparcie techniczne jest niczym innym jak aktem skrajnej wrogości wobec Rosji.
W swojej wypowiedzi Emmanuel Macron wskazał, iż na początku konfliktu nikt nie chciał wysyłać czołgów czy samolotów na Ukrainę. Teraz zaś wszystko jest możliwe. Pytany zaś, które państwa NATO poparły jego pomysł, nie chciał tego zdradzić.

Komentarz

Holenderski generał pytany o udział żołnierzy Królestwa Niderlandów w takiej ekspedycji stwierdził, że obecnie nie ma takich planów. Wysłanie zaś natowskich oddziałów to byłaby „opcja ekstremalna”. Co jednak ważne dowódca wskazuje, iż takie rozwiązanie musi być brane pod uwagę i nie może być skreślone w 100%. „Uważam, że należy rozważyć wszystkie opcje, aby zobaczyć, jak najlepiej możemy wesprzeć Ukrainę” – powiedział holenderskim dziennikarzom. Trzeba być bowiem przygotowanym na każdą możliwość, tak jak trzeba rozważać wszystkie nawet najbardziej nierealne scenariusze działań Kremla na Ukrainie, czy rosyjskiej agresji na inne państwa.

 

Badanie gruntu

Skoro więc wysłanie wojsk NATO na Ukrainę jest jednym z setek scenariuszy gry wojennej analizowanej przez sztabowców, dlaczego prezydent Francji powiedział o tym publicznie? Część politologów widzi w tym „badanie gruntu”, sprawdzenie jak do sprawy podejdzie opinia publiczna i społeczeństwo. Czy reakcja będzie pozytywna, czy wywoła ona popłoch? Za opcją tą przemawia między innymi to, iż po europejskim sprzeciwie Macron zaczął się tłumaczyć, iż nie chodziło tu o oddziały bojowe, a o doradców, czy ekspertów z armii zachodnich, którzy mieliby pomóc sztabowi generalnemu.

 

 

Źródło:  Wydarzenia.interia.pl