HEMA ma 100 lat. Zaczynała jako „sklep dla biednych”, wszystko po 25 i 50 centów
Pierwszy sklep otworzył się w Amsterdamie 4 listopada 1926 roku, a wszystko kosztowało 25 lub 50 centów. HEMA właśnie skończyła 100 lat. Sieć, którą zna każdy Polak w Holandii, przetrwała bankructwa konkurentów, zmiany właścicieli i lata strat.
Nazwa HEMA to skrót od Hollandsche Eenheidsprijzen Maatschappij Amsterdam – „holenderskie przedsiębiorstwo jednolitych cen”. Na początku sprzedawano tu codzienne artykuły domowe po 25 lub 50 centów. Przez niskie ceny sklep szybko zyskał opinię „sklepu dla biednych”, a zamożni Holendrzy nie chcieli być w nim widziani.
Od kiełbasy po roboty
Przez sto lat sieć mocno się zmieniła. Pojawiły się kultowe produkty: wędzona kiełbasa (rookworst) i ciastko tompouce. Sklep zrzucił stary wizerunek i urósł do ponad 500 sklepów w Holandii, około 200 za granicą oraz sklepu internetowego. Dziś zamiast kwartem płaci się zbliżeniowo – na przykład za robota-przytulankę.
W Holandii niewiele sklepów dożywa setki. Jubileusze miały też De Bijenkorf, Peek & Cloppenburg i Blokker, ale i one nie mają łatwo. Blokker przeszedł restart, Peek & Cloppenburg wkrótce zamyka po 110 latach sklep przy placu Dam w Amsterdamie, a De Bijenkorf przyznaje, że działa na „wymagającym rynku”. Najbardziej znanym przykładem upadku jest dom towarowy V&D.
Długi, straty i nowy właściciel
Także dla HEMY setne urodziny jeszcze kilka lat temu wcale nie były pewne. Sieć należała do funduszy private equity z wysokimi długami, a potem do inwestorów, którzy kupili ją za pożyczone pieniądze. Skutek: wysokie odsetki, lata strat, brak remontów sklepów i inwestycji w markę. Po wielu zmianach właściciela HEMA należy dziś do rodziny Van Eerd, właścicieli Jumbo, i notuje wyższą sprzedaż i zysk.
Były prezes Ronald van Zetten mówi, że sklepy przeszły trudny czas, ale „naprawdę stanęły na nogi”. Jego zdaniem sklep musi się zmieniać, ale pozostać wierny swojej podstawie.
Konkurencja nie śpi
Prof. Corine Noordhoff z Uniwersytetu w Groningen uważa, że V&D upadło częściowo dlatego, że chciało być „wszystkim dla wszystkich” i oddaliło się od swojego rdzenia. Ekspert handlu Rupert Parker Brady zwraca uwagę, że dziś sklepy muszą codziennie walczyć o klienta z zakupami online, szybką modą i tanimi sieciami, takimi jak Action.
Według Noordhoff 100 lat to nie gwarancja kolejnego stulecia. Klienci coraz częściej wybierają produkty po rozmowie ze sztuczną inteligencją, a nie po wpisaniu zapytania w wyszukiwarkę – i do tego sklepy również muszą się dostosować.
Źródło: NOS