Powerbank zapalił się w samolocie KLM. Teraz sprawę bada holenderska Rada Bezpieczeństwa

Kobieta ładuje telefon z powerbanku

Pożar powerbanka na pokładzie samolotu KLM lecącego na Curaçao zmusił maszynę do powrotu do Amsterdamu. Teraz incydent bada Onderzoeksraad voor Veiligheid. Sprawdzi m.in., czy załoga była dobrze przeszkolona i czy na pokładzie jest wystarczająco dużo sprzętu gaśniczego.

Do zdarzenia doszło 17 września. Powerbank należał do byłego szefa KLM Camiela Eurlingsa. Według niepotwierdzonych doniesień zasnął, gdy urządzenie było podłączone do ładowania. Załoga ugasiła ogień i schłodziła powerbank w wodzie, a samolot zawrócił do Amsterdamu.

Co sprawdzi OVV

Holenderska Rada Bezpieczeństwa (OVV) chce ustalić, jak doszło do pożaru i jak zachowali się członkowie załogi. Zbada też, czy stewardzi są wystarczająco przeszkoleni do gaszenia płonących powerbanków i czy na pokładzie jest dość sprzętu gaśniczego. „Wszystko może być przedmiotem badania” – powiedział rzecznik OVV agencji ANP. Raport ma być gotowy pod koniec przyszłego roku.

KLM prowadzi własne postępowanie. Według przewoźnika załoga działała zgodnie z obowiązującymi procedurami.

Zasady KLM: powerbank tylko na widoku

KLM nie pozwala na pokładzie używać ani ładować powerbanków. Można je zabrać do samolotu, ale nie do bagażu rejestrowanego i nie do schowka nad głową. Powerbank musi być cały czas na widoku pasażera.

To ważne dla wszystkich, którzy latają z Holandii do Polski, zwłaszcza przed świętami. Zasady różnią się w zależności od linii lotniczej. Wiele przewoźników zaostrzyło je po serii podobnych incydentów, więc przed wylotem warto sprawdzić aktualne reguły na stronie swojej linii.

Dlaczego powerbanki są groźne

Akumulatory litowo-jonowe mogą się przegrzać i zapalić, szczególnie gdy są uszkodzone, tanie lub ładowane bez nadzoru. Na wysokości przelotowej taki pożar jest dużo groźniejszy niż w domu, bo nie da się szybko wylądować. Dlatego linie lotnicze każą trzymać powerbanki w kabinie, gdzie załoga może szybko zareagować. W bagażu rejestrowanym nikt nie zauważyłby ognia.

Jeśli w czasie lotu powerbank lub telefon zaczyna się mocno nagrzewać, dymić albo puchnąć, nie próbuj gasić go sam – natychmiast zawołaj załogę.

Źródło: NU.nl