Grzeczni jak Holendrzy, czyli kwestia „trawki” w stolicy

Grzeczni jak Holendrzy, czyli kwestia "trawki" w stolicy

Zakaz palenia „trawki” w centrum Amsterdamu miał być batem na turystów, którzy przybyli do stolicy Niderlandów tylko po to, by się odurzyć. Przepis ten miał dotyczyć też i lokalnych mieszkańców. Wszyscy więc wieszczyli, iż policja nie nadąży z wystawianiem mandatów. Rzeczywistość okazała się jednak inna, a ludzie w stolicy wyjątkowo grzeczni.

Jak wskazują dane z 7 września, policja jeszcze ani razu nie wystawiła mandatu z racji złamania zakazu palenia marihuany w miejscu publicznym. Ani Holendrzy, ani turyści nie złamali tego rozporządzenia prawa miejscowego na tyle, by za palenie „trawki” otrzymać karę grzywny, chociaż oficerowie odbyli ponad 700 rozmów z palaczami.

 

25 maja

Zakaz palenia w centrum Amsterdamu wprowadzono 25 maja. Przepisy, które zaczęły obowiązywać od tego dnia, zakładały, iż kto zapali „trawkę” w ścisłym centrum stolicy Królestwa Niderlandów i nie zgasi skręta pomimo zwrócenia uwagi, może być pewien, iż dostanie mandat w wysokości 100 euro. Przepis ten obowiązuje na Placu Dam, Damrak, Nieuwmarkt oraz w Dzielnicy Czerwonych Latarni, czyli w miejscach, gdzie zwykle można było spotkać ludzi palących dość specyficznie pachnące „papieroski”.

Kasy brak

Myślano, iż kasa z mandatów popłynie szerokim strumieniem, tymczasem wakacje minęły, a policjanci nie wystawili ani jednego mandatu. Jak wskazuje burmistrz stolicy Femke Halsema, mandaty te okazały się niepotrzebne. Ludzie okazali się bowiem wyjątkowo grzeczni. Liczba palaczy w centrum znacznie się zmniejszyła. Ci zaś którzy zapalili mimo zakazu potulnie gasili skręty zaraz po tym jak zostali ostrzeżeni przez stróżów prawa. Dzięki temu zarówno policja, jak i BOA nie mieli okazji, by wystawić komukolwiek mandat.

 

Skuteczność

Owy brak mandatów sprawił, iż niektórzy zaczęli zastanawiać się co do skuteczności tych przepisów. Samorządowcy odpowiadają jednak, iż spełniają one swoją funkcję. Zakaz palenia nie miał bowiem podreperować budżetu miasta. Jego celem była walka z uciążliwościami związanymi z paleniem „trawki”. Władze chciały ograniczyć liczbę „upalonych” na ulicach, a także pokazać, iż miasto nie toleruje spożywania narkotyków w miejscach publicznych i to się udało, chociaż do zerwania z wizerunkiem europejskiej stolicy miękkich narkotyków jeszcze długa droga.

 

 

Źródło:  Nu.nl