Gdzie trafiają porwane w Holandii dzieci

Gdzie trafiają porwane w Holandii dzieci

Gdzie trafiają porywane w Holandii dzieci? Odpowiedź może zdziwić. Najnowsze dane wskazują bowiem, iż młodzi mieszkańcy Królestwa Niderlandów są najczęściej uprowadzani do Turcji i Polski. Czyżby nasza kraj stał się ojczyzną kidnaperów? Tak, ale sprawa ta jest o wiele bardziej skomplikowana.

Jakiś czas temu informowaliśmy Państwa o sprawie poszukiwań młodej dziewczyny, która została uprowadzona w drodze na trening hokejowy. Dziewczynkę porwano kilkaset metrów od domu. Służy natychmiast rozpoczęły poszukiwania dziecka. Nie wszczęto jednak Child Alert, uważano bowiem i porwanej nie grodzi niebezpieczeństwo. O incydencie powiadomiono jednak za to policję na terenie całej UE. Przekazanie tej informacji pozwoliło zatrzymać porywacza w Bułgarii. Mężczyzna, który był ojcem dziewczyny, chciał ją wywieźć do Turcji. W Holandii bowiem, po zerwaniu ze swoja byłą partnerką, miał odebrane prawa rodzicielskie.

 

Porwania rodzicielskie

Od kilku lat liczba tego typu porwań rodzicielskich wzrasta w Holandii. Jak pokazują dane zgromadzone przez Centrum ds. Uprowadzeń Dzieci, w krainie tulipanów w ostatnich miesiącach najwięcej tego porywaczy pochodziło właśnie z Turcji, Rosji, a także Polski. To właśnie matki i ojcowie pochodzący z tych państw chcieli, bez wiedzy drugiej strony, wywieźć swoje pociechy z Holandii.
W ostatnich miesiącach uprowadzono z Królestwa Niderlandów 40 małoletnich. 12 z nich zostało zabranych do innego kraju UE, pozostałe 28 opuściło Unię. Najwięcej z nich, bo 12 trafiło do Turcji, na drugim miejscu była Polska, do której uprowadzono piątkę pociech. Na następnych miejscach znalazła się zaś Belgia, Rosja i Hiszpania.

 

Matki walczą o dziecko

Jak wskazuje Centrum, tylko co dziesiąte dziecko wróciło do rodzica w Holandii. Prym w porwaniach wiodą matki, które odpowiadają za 89% wszystkich tego typu incydentów. To one najczęściej podczas wakacji, często pod pozorem wspólnych wypraw porywają dziecko, a właściwie wywożą je do kraju pochodzenia i odmawiają powrotu do Holandii i spotkania pociechy z byłym partnerem.

 

Problemy prawne

W Holandii za porwanie dziecka grozi 6 lat więzienia. Jak jednak pokazuje wiele sytuacji, to nie powstrzymuje porywaczy przed działaniem. Wszystko dlatego, iż gdy jeden z rodziców decyduje się na taki krok, w związku musi być bardzo źle. Doskonałym przykładem są tutaj właśnie Polki, które zakochały się w Holandii w przybyszu z Bliskiego Wschodu. Muzułmanin był szarmancki i przystojny. Początkowo wszystko się układało. Gdy jednak pojawiło się dziecko, mężczyzna pokazał swoją prawdziwą twarz, zaczynając ograniczać prawa kobiety, a często nawet odcinając ją od dziecka, często wychowując je wedle ducha islamu. Dochodzi do rozwodu, mężczyzna utrudnia matce spotkania z potomkiem, więc ta decyduje się na porwanie.

 

Antoś

Jak wyglądają takie sprawy? Doskonale widać to w porwaniu 4-letniego Antosia uprowadzonego przez matkę z Holandii do Polski. Kobieta uciekła przed złym partnerem. Wtedy to sąd w Warszawie, na mocy porozumień międzynarodowych, nakazał oddanie dziecka ojcu. W sprawie jednak interweniował Rzecznik Praw Obywatelskich i rząd. Wszystko dlatego, iż ojcem był holenderski przestępca poszukiwany za sprzedaż narkotyków. Na szczęście jednak wymiar sprawiedliwości się zreflektował i chłopczyk został z matką.
Mimo, iż ta sprawa tak jak i przykład przytoczony na początku, zakończyła się happy-endem to i tak odbiły się ogromnym piętnem na dzieciach. Te bowiem, jak to niestety często bywa w przypadku skłóconych rodziców, najczęściej są ofiarami.

 

 

Źródło:  Polsatnews.pl