Faza 2D w holenderskiej służbie zdrowia

Seniorzy rozrabiają czyli śmierć w szpitalu w Den Bosch

W piątek Minister Zdrowia Hugo de Jonge potwierdził możliwość wprowadzenia fazy 2D w opiece zdrowotnej, w przypadku kodu czarnego. Co to kryje się pod tą nazwą i czy mamy się czego obawiać?

Faza 2D

Faza dwa 2D to faza podczas tak zwanego kodu czarnego, kiedy to szpitale nie radzą sobie z liczbą chorych. W takiej sytuacji chorych jest więcej niż łóżek na oddziałach zakaźnych i sprzętu niezbędnego do ratowania życia.  2D oznacza, że szpitale mogą zrezygnować z innych działań i przestaną oferować pacjentom nie tylko zabiegi pokroju operacji stawu kolanowego, ale np. chemioterapii, czy przeszczepów nerki lub innych zabiegów o krytycznym znaczeniu dla życia ludzkiego. Nie dotyczy to jednak działań ratujących życie a interwencji, które mogą być odsunięte w czasie maksymalnie o sześć tygodni.

 

Jeśli sytuacja będzie tego wymagać, szpitale ograniczą zabiegi planowe, nawet tak poważne jak chemioterapie, czy przeszczepy.

 

Coraz gorzej

Holandia nie tylko wprowadza nowe obostrzenia koronowe. Władze i służba zdrowia w kraju cały czas przygotowują się na najgorszy scenariusz, wspominany już nie raz na naszych łamach - kod czarny. Jednym z elementów kodu czarnego jest mozliwość anulowania oraz przesuwania zabiegów.

 

Wojsko

Jednym z innych efektów działania zarządzania kryzysowego jest to, iż możliwe jest wykorzystanie wojska i jednostek czerwonego krzyża w ochronie zdrowia. Decyzje w tym zakresie już nawet zapadły. Od poniedziałku 100 żołnierzy zostanie wysłanych do szpitala wojskowego w Utrechcie, który w przyszłym tygodniu ma stać się placówką zakaźną przyjmującą pacjentów z koronawirusem.

 

 

Ograniczenie zabiegów

Czy faktycznie jest tak źle, aby wprowadzać jakieś „fazy”?  Pod koniec minionego tygodnia 55 szpitali wskazywało, iż nie jest w stanie zapewnić normalnej, planowej opieki medycznej w pełnym zakresie. Jedna trzecia zaś sal operacyjnych w Królestwie Niderlandów została wyłączona z użytku z racji, między innymi, przeniesienia personelu na odziały COVID’owe. 18% zaś placówek ochrony zdrowia nie jest w stanie zapewnić krytycznej opieki zdrowotnej w ciągu sześciu tygodni. Mówiąc prościej, szpitale te nie są w stanie w okresie półtora miesiąca przeprowadzić zaplanowanych chemioterapii, transfuzji czy przeszczepów, których brak może nieodwracalnie wpłynąć na życie pacjenta.

 

Walka z epidemią

By sprostać rosnącej liczbie chorych, szpitale będą więc przekształcać niektóre odziały na odziały zakaźne. Liczba miejsc na intensywnej terapii dla zakażonych ma zostać zwiększona do 1150, a jeśli to będzie zbyt mało, do 1350. Miejsca te nie biorą się jednak znikąd. Więcej łóżek na oddziałach zakaźnych to mniej miejsc na chirurgii, ortopedii i tak dalej.
W efekcie plany ograniczenia przyjęć do szpitali i przekładania operacji brzmią dość złowieszczo. Warto jednak pamiętać, iż identyczną sytuację Holandia ma już za sobą. Faza 2D obowiązywała bowiem w Niderlandach od stycznia do mają tego roku. Wtedy to przez kilka tygodni w szpitalach znajdowało się nawet więcej zakażonych COVID-19 niż obecnie. Rzeczywistość nie jest więc tak zła jak może się wydawać, niemniej z racji niepewnych prognoz, służby wolą być przygotowane na najgorsze. Mówi się bowiem, iż jeśli obostrzenia nie powstrzymają rozwoju epidemii, chorych może być więcej niż na początku roku.

Źródło: Ad.nl Nu.nl