Fałszywe samozatrudnienie w Holandii: 7 sygnałów, że Twoja firma to w praktyce etat
Masz w Holandii własną firmę, ale pracujesz jak zwykły pracownik: ten sam szef, te same godziny, jeden zleceniodawca? To może być schijnzelfstandigheid, czyli fałszywe samozatrudnienie. Od 2025 roku Belastingdienst kontroluje to znacznie ostrzej. Wyjaśniamy, po czym to poznać i co grozi.
Przez lata wielu Polaków w Holandii pracowało jako zzp'erzy, czyli samozatrudnieni bez personelu. Wpis do KVK, numer btw i można było zaczynać: w budowlance, przy remontach, w transporcie, w opiece czy w sprzątaniu. Dla zleceniodawcy było to wygodne i tańsze niż etat, a dla pracownika często oznaczało wyższą stawkę godzinową. Problem pojawia się wtedy, gdy za papierową „firmą” kryje się w praktyce zwykła praca dla jednego szefa.
Czym jest schijnzelfstandigheid
O fałszywym samozatrudnieniu mówimy, gdy ktoś formalnie jest przedsiębiorcą, ale relacja ze zleceniodawcą w rzeczywistości wygląda jak umowa o pracę albo praca przez agencję. W Holandii nie decyduje nazwa umowy, tylko to, jak praca faktycznie wygląda. Ważnym punktem odniesienia jest wyrok Sądu Najwyższego (Hoge Raad) w sprawie kurierów Deliveroo z marca 2023 roku. Sąd uznał wtedy, że kurierzy, mimo statusu samozatrudnionych, w praktyce byli pracownikami. Belastingdienst korzysta z kryteriów z tego wyroku przy kontrolach.
7 sygnałów ostrzegawczych
Żaden pojedynczy punkt nie przesądza sprawy, liczy się cały obraz. Im więcej poniższych sytuacji Cię dotyczy, tym bliżej Ci do zwykłego pracownika.
1. Ktoś mówi Ci, jak i kiedy masz pracować. Brygadzista ustala grafik, godziny rozpoczęcia i sposób wykonania pracy, a Ty musisz się dostosować. Prawdziwy przedsiębiorca sam decyduje, jak realizuje zlecenie.
2. Pracujesz ramię w ramię z etatowcami i robisz to samo. Jeśli wykonujesz te same zadania co pracownicy na umowie, nosisz firmowy strój i jesteś wpisany w zwykły grafik zespołu, to mocny sygnał, że jesteś „wbudowany” w organizację (inbedding).
3. Masz jednego zleceniodawcę przez długi czas. Wiele miesięcy albo lat pracy dla jednej firmy, bez innych klientów, wygląda bardziej na etat niż na działalność gospodarczą.
4. Nie możesz wysłać nikogo w zastępstwie. Przedsiębiorca może zwykle przekazać zlecenie komuś innemu. Jeśli praca musi być wykonana osobiście przez Ciebie, przemawia to za stosunkiem pracy.
5. Narzędzia, auto i materiały dostajesz od firmy. Samozatrudniony zazwyczaj inwestuje we własny sprzęt. Jeśli wszystko zapewnia zleceniodawca, to kolejny sygnał ostrzegawczy.
6. Nie ponosisz ryzyka przedsiębiorcy. Dostajesz stałą stawkę za godzinę niezależnie od efektu, nie odpowiadasz za błędy finansowo, nie szukasz klientów, nie masz reklamy ani strony internetowej.
7. Stawka niewiele różni się od pensji etatowca. Zzp'er nie ma płatnego urlopu, chorobowego ani pracowniczej emerytury, więc jego stawka powinna to rekompensować. Niska stawka przy pełnej zależności od jednego zleceniodawcy to typowy obraz fałszywego samozatrudnienia.
Co się zmieniło od 2025 roku
Ustawa Wet DBA obowiązuje od 2016 roku, ale przez lata jej egzekwowanie było zawieszone. Kontrole dotyczyły tylko najbardziej rażących przypadków. To się skończyło 1 stycznia 2025 roku. Od tego dnia Belastingdienst może nakładać na zleceniodawców naheffingen, czyli dodatkowo naliczać podatek od wynagrodzeń i składki, jeśli uzna, że w praktyce chodziło o etat. Takie dopłaty mogą sięgać ponad 30 proc. wypłaconych kwot. Dotyczą pracy wykonanej od 2025 roku, wcześniejsze lata pozostają poza kontrolą.
Na razie obowiązuje okres przejściowy, tzw. zachte landing. Kontrola zaczyna się zwykle od wizyty w firmie i ostrzeżenia, a dopiero potem może dojść do szczegółowej kontroli ksiąg. W 2026 roku fiskus nie nakłada kar za uchybienia formalne (verzuimboetes), ale możliwe są już kary za działanie umyślne lub rażące zaniedbanie (vergrijpboetes) w wysokości od 10 do 100 proc. dopłaconej kwoty. Od 2027 roku okres łagodnego podejścia ma się skończyć.
Efekty już widać. Według CBS liczba zzp'erów w Holandii spada od siedmiu kwartałów z rzędu. Wiele firm, zamiast ryzykować, proponuje samozatrudnionym przejście na etat albo na kontrakt przez uitzendbureau.
Co grozi Tobie, a co zleceniodawcy
Ryzyko podatkowe w pierwszej kolejności ponosi zleceniodawca, bo to on musi dopłacić podatek i składki. Dla samozatrudnionego skutki też mogą być poważne. Jeśli fiskus uzna, że nie prowadzisz prawdziwej działalności, możesz stracić ulgi dla przedsiębiorców (np. zelfstandigenaftrek i MKB-winstvrijstelling), co oznacza dopłatę podatku w rozliczeniu rocznym.
Jest też druga strona medalu. Jeśli w praktyce byłeś pracownikiem, możesz mieć roszczenia wobec zleceniodawcy: do płacy zgodnej z CAO, płatnego urlopu, vakantiegeld czy składek emerytalnych. Takie roszczenia mogą zgłaszać sami pracujący, związki zawodowe, fundusze emerytalne albo inspekcja pracy (Nederlandse Arbeidsinspectie), także za okres wstecz.
Co możesz zrobić już teraz
Jeśli pracujesz jako zzp'er, przejdź przez powyższą listę uczciwie. Gdy większość punktów pasuje do Twojej sytuacji, porozmawiaj ze zleceniodawcą o formie współpracy. Przydatne są: kilku klientów zamiast jednego, własny sprzęt, umowa o dzieło z jasnym rezultatem zamiast „godzin do dyspozycji”, własne faktury z ceną za projekt i swoboda w organizacji pracy. Na stronie ondernemersplein.nl dostępne jest też rządowe narzędzie Webmodule Beoordeling Arbeidsrelatie, które pomaga ocenić, czy dana współpraca wygląda na zlecenie czy na etat.
Jeśli zleceniodawca proponuje przejście na etat albo na umowę przez agencję, nie traktuj tego od razu jako straty. Stawka „na rękę” bywa niższa, ale w zamian dostajesz wynagrodzenie chorobowe, płatny urlop, vakantiegeld, składki emerytalne i prawo do zasiłku WW po utracie pracy. Przy wątpliwościach warto skonsultować się z księgowym albo z prawnikiem. Konkretne przypadki zawsze ocenia się indywidualnie.
Źródła: Belastingdienst, Rijksoverheid, CBS, MKB Servicedesk