Europa rzuca wyzwanie Chinom! Czy Pekin odpowie wojną handlową?
Europa rzuca wyzwanie Chinom! Czy Pekin odpowie wojną handlową?
Przywódcy Unii Europejskiej chcą wprowadzić środki handlowe wymierzone w Chiny. Europejski przemysł nie jest w stanie konkurować z chińskimi przedsiębiorstwami, które dzięki wsparciu państwa sprzedają swoje produkty na europejskim rynku po bardzo niskich cenach.
Chodzi między innymi o panele fotowoltaiczne, baterie, samochody elektryczne i produkty chemiczne. Chiny eksportują je masowo do Europy po niskich cenach, przez co europejskie fabryki są zmuszone do zamykania działalności.
W Brukseli uważa się to za nieuczciwe. Dlatego przywódcy państw i szefowie rządów 27 krajów UE omawiają dziś sposoby podjęcia interwencji. Pozostaje jednak pytanie, czy rzeczywiście odważą się na zdecydowane działania.
Miliard euro dziennie
Według obliczeń OECD w ciągu ostatnich dwóch dekad chińskie przedsiębiorstwa otrzymywały od trzech do ośmiu razy większe wsparcie państwowe niż firmy działające w wielu zamożnych, uprzemysłowionych krajach. „Chiny doprowadzają znaczną część europejskiego przemysłu do upadku” – powiedział w tym roku prezydent Francji Emmanuel Macron.
Import z Chin jest wielokrotnie większy niż wartość towarów eksportowanych przez UE do Chin. Różnica wynosi około miliarda euro dziennie. Zdaniem unijnego komisarza do spraw handlu Maroša Šefčoviča jest to niemożliwa do utrzymania nadwyżka handlowa.
Nie wiadomo jednak, czy UE zdecyduje się na zdecydowaną interwencję. Europa bardzo potrzebuje Chin i obawia się działań odwetowych, a nawet wojny handlowej.
Obawy przed reakcją
O tym, jak delikatna jest ta kwestia, można było przekonać się już podczas przygotowań do szczytu. Osoba analizująca porządek obrad lub list z zaproszeniem skierowany do przywódców UE nigdzie nie znajdzie słowa „Chiny”.
Zamiast tego przywódcy będą rozmawiać wieczorem podczas kolacji o „globalnych nierównowagach makroekonomicznych”. Unijni urzędnicy zaangażowani w przygotowanie spotkania zaprzeczają, że takie sformułowanie ma służyć uniknięciu drażnienia Chin. Wiadomo jednak, że Pekin uważnie śledzi te dyskusje i jest gotowy odpowiedzieć na działania Europy.
Chiny mają ku temu odpowiednie możliwości. Unia Europejska jest od nich uzależniona w zakresie dostaw ważnych surowców. Pekin wykorzystywał już wcześniej swój niemal całkowity monopol na krytyczne metale ziem rzadkich jako narzędzie nacisku politycznego.
W ubiegłym tygodniu Chiny bez wyraźnego powodu odwołały dwa spotkania dyplomatyczne – poinformował brytyjski dziennik „Financial Times”. W Brukseli jest to interpretowane jako sygnał, że Chiny nie zamierzają tolerować europejskiego sprzeciwu.
Korespondentka w Chinach Gabi Verberg
„Chiny już ostrzegły, że odpowiedzą, jeśli Europa podejmie działania, które w opinii Pekinu będą »nieuczciwe«. Można tu myśleć o wszczynaniu postępowań antydumpingowych wobec europejskich przedsiębiorstw lub całych branż.
Takie środki odwetowe znamy z okresu, gdy Europa wprowadziła cła importowe na chińskie samochody elektryczne. W odpowiedzi Chiny rozpoczęły serię postępowań dotyczących europejskiego przemysłu mleczarskiego, wieprzowego i koniakowego. Doprowadziło to do nałożenia wysokich ceł na europejskie przedsiębiorstwa.
To, czy Chiny ponownie podejmą takie działania, będzie zależało od wpływu europejskich środków. Jeśli straty chińskiego przemysłu okażą się niewielkie, możliwe, że Pekin nie zrobi nic. Ostatecznie Chiny zawsze kierują się przede wszystkim własnym interesem”.
Są jednak państwa, które uważają, że UE powinna zaakceptować koszty ewentualnej odpowiedzi Chin. „Przejęli już całe sektory albo doprowadzili je do upadku. Nadszedł moment, by powiedzieć: tutaj stawiamy granicę” – mówił w lutym premier Belgii Bart De Wever. W Belgii na skutek chińskiej konkurencji cierpi przede wszystkim przemysł chemiczny.
De Wever w liście wezwał Komisję Europejską do podjęcia działań. „Pytanie brzmi: czy jesteśmy gotowi znieść związane z tym koszty? Moja odpowiedź brzmi: tak” – napisał belgijski premier. „W krótkiej perspektywie musimy podjąć trudne decyzje dotyczące Chin, aby w dłuższej perspektywie chronić nasz przemysł, gospodarkę i dobrobyt obywateli”.
Ukierunkowane środki
Unia Europejska już teraz może nakładać na chińskie produkty cła importowe, jeśli można wykazać stosowanie nieuczciwych praktyk handlowych, na przykład wsparcia państwowego. Kilka krajów, w tym Holandia, chce, aby Komisja Europejska wzmocniła departament zajmujący się badaniem takich praktyk. Pozwoliłoby to Komisji szybciej podejmować działania.
Część państw UE chce jednak pójść dalej. Uważają one, że zestaw narzędzi, którymi obecnie dysponuje Komisja, jest niewystarczający. Przykładowo środek handlowy mający ograniczyć napływ taniej chińskiej stali dotknął również takich partnerów handlowych jak Norwegia, Szwajcaria, Wielka Brytania i Indie.
Zdaniem jednego z unijnych dyplomatów działania powinny być zatem bardziej precyzyjne. Można byłoby na przykład rozważyć środki skierowane przeciwko produktom, w przypadku których jedno państwo posiada ponad 40 procent udziału w rynku.
Komisja Europejska analizuje już możliwość zobowiązania przedsiębiorstw działających we wrażliwych sektorach do współpracy z różnymi dostawcami. W ten sposób UE ma stać się mniej podatna na szantaż gospodarczy.
To do Komisji należy przygotowanie propozycji nowych działań. Wynik rozmów przywódców UE określi, jak daleko Komisja będzie mogła się posunąć. Dlatego nie należy jeszcze oczekiwać, że dzisiejsze spotkanie przyniesie konkretne rezultaty.
źródło: nos.nl
