Dziewięciu podejrzanych o ataki na polskie sklepy

Ewakuacja polskie sklepu w Tilburgu

Ciąg dalszy sprawy ataków na polskie supermarkety w Holandii. Tamtejsza Prokuratura Krajowa przekazała w poniedziałek informację, że podejrzewa dziewięciu mężczyzn o zamachy na sklepy z polskim asortymentem. Ludzie ci mają odpowiadać między innymi za incydenty mające miejsce w grudniu 2020 i styczniu 2021, po których doszło w Niderlandach do małej "polskiej paranoi" kiedy to ludzie bali się, że każdy taki sklep w okolicy może nieść śmiertelne zagrożenie dla lokalnej społeczności. 

Tego samego dnia, gdy w prokuraturze informowali o owej dziewiątce, jeden z podejrzanych stanął przed wymiarem sprawiedliwości w Amsterdamie. Zdaniem oskarżyciela prowadzącego sprawę, Amir.S z Amstelveen miał podłożyć ładunek wybuchowy przed fasadą polskiego supermarketu Beverhof w Beverwijk. Ładunek złożony z miny Claymore i kilku kanistrów z benzyną okazał się niewypałem. Nie doszło do eksplozji, obyło się bez zniszczeń. Co więcej, mężczyzna ten zostawił po sobie tyle śladów, iż szybko trafił w ręce oficerów.
Poniedziałkowe posiedzenie nie wniosło jednak nic nowego do sprawy. Zarówno oskarżony, jak i jego obrońca, nie pojawili się w sądzie. Prokuratura stwierdziła jedynie, iż w związku z tym nieudanym zamachem śledczym udało się aresztować jeszcze dwóch podejrzanych. Jeden z nich od jakiegoś czasu przebywa w więzieniu, drugi został zatrzymany raptem kilka dni temu. W efekcie śledztwo, zdaniem oskarżyciela, zmierza już do finału.

Dwie sprawy

W sprawie wspomnianej wyżej trójki toczy się osobne postępowanie. Prokuratura nie wiąże ich z pozostałą szóstką, która ma odpowiadać za serię pięciu eksplozji w czterech polskich supermarketach, mających miejsce w grudniu ubiegłego roku i styczniu tego roku (w serii zamachów podwójnie zaatakowany został wtedy lokal w Beverwijk). Z grupy tej czterech przebywa w areszcie. Piąty uciekł za granicę Królestwa Niderlandów i znajduje się poza zasięgiem służb. Szósty zaś był już aresztowany, ale sąd zgodził się na jego warunkowe zwolnienie.

 


Jeden supermarket, dwa śledztwa

Co ciekawe, jak wskazuje prokuratura, lokal w Beverhof w Beverwijk był celem obu wyżej wymienionych grup. Sprawy te toczą się jednak oddzielnie, co może wskazywać na różne motywacje przestępców. Jakie one jednak były? Tego do tej pory nie zdradza prokuratura. Nie znają ich również sami właściciele zaatakowanych sklepów, którymi są w większości Kurdowie z Iraku. Nieoficjalnie jednak wiadomo, iż ataki te nie miały charakteru etnicznego i motywacją nie była tu niechęć do Polaków, którzy chętnie robią w nich zakupy ani do Irakijczyków, którzy prowadzą te lokale.