Dziewczyny górą, ale to nie powód do radości

Dziewczyny górą, ale to nie powód do radości

Czy 13-latka ma jakieś szanse w starciu z 17-letnim chłopakiem? Wydaje się, że nie. Podobnie jak 14 czy 15-latka. Nastolatek jest większy i silniejszy. Gdy jednak działa się wspólnie, można osiągnąć naprawdę dużo, zwłaszcza gdy jedna z dziewczynek ma ze sobą nóż…

We wtorek wieczorem 17-letni chłopak został znaleziony ranny przed Albert Heijn na Burchtplein, w Oss. Nastolatek miał rany cięte i dość mocno krwawił. W efekcie na miejsce natychmiast wezwano karetkę, a także lotnicze pogotowie ratunkowe. Liczyła się bowiem każda chwila, by ratować życie młodocianego. Gdy jednak na miejsce dotarła karetka, szybko okazało się, iż rany owszem są, ale nie na tyle poważne by zagrażały jego życiu. Medycy opatrzyli obrażenia i zabrali 17-latka na szycie do szpitala, helikopter zaś został zwrócony w połowie drogi.

 

Poszukiwania

Co się stało? Do ataku doszło we wtorek około godziny 22:15. Jak wskazywali świadkowie, był to incydent pomiędzy grupą młodych ludzi, którzy po napaści natychmiast uciekli. Dlatego też policja wysłała w rejon sklepu kilka patroli, aby odnalazły i zatrzymały potencjalnych sprawców. Funkcjonariuszom dość szybko udało się zatrzymać… 13-letnią dziewczynkę. Początkowo mogło się to wydawać pomyłką, ale oficerowie chwilę potem zatrzymali jeszcze dwie jej koleżanki w wieku 14 i 15 lat. Wszystkie one podejrzane są o udział w bójce z użyciem niebezpiecznego narzędzia.

Sankcje

Cała trójka została zatrzymana, umieszczona w policyjnej izbie dziecka i jest przesłuchiwana jako potencjalne podejrzane. Policja nie chce, z racji na dobro małoletnich, zdradzać zbyt wiele informacji w tej sprawie. Nie wiadomo więc, która z nastolatek chwyciła za nóż. Niezależnie jednak od ustaleń prokuratury z racji na młody wiek podejrzane mogą liczyć na łagodność wymiaru sprawiedliwości. Cała sprawa, jeśli dojdzie do skazania, zakończy się najprawdopodobniej na nadzorze kuratorskim lub pracach społecznie pożytecznych.

 

Równouprawnienie

To nie pierwszy tego typu incydent w Holandii. W ostatnich latach coraz częściej „słaba płeć” udowadnia i to w najgorszy możliwy sposób, że wcale nie jest słaba i dorównuje mężczyznom pod względem agresywności i brutalności. Jest to szczególnie widoczne w grupach młodzieży, gdzie kradzieży, aktów wandalizmu, czy tak jak w tym przypadku pobić dopuszczają się zarówno dziewczyny jak i chłopcy.