Dźgnął Polaka w tyłek, teraz pójdzie siedzieć

Dźgnął Polaka w tyłek, teraz pójdzie siedzieć

Wydaje się, że materiał dowodowy jest bezsporny. Na nagraniu z miejsca zdarzenia widać jak dwóch mężczyzn atakuje człowieka siedzącego na kanapie w salonie. Ten po otrzymaniu kilku ciosów wstaje, zataczając się i odchodzi. Kilka sekund później znów pojawia się w obiektywie. Tym razem ma jednak coś w ręce. Podchodzi do jednego z wcześniejszych oprawców i dźga swojego prześladowcę. 

Cały incydent miał miejsce 6 listopada 2021 roku w mieszkaniu przy Brouwerijstraat w Oudenbosch.
Po ataku nożownik wybiegł na dwór. Tam zaczepił przechodzącą ulicą kobietę.  Miał jej powiedzieć, nieco bełkocząc, iż był maltretowany. Wspomniał też, że kogoś uderzył.

 

Aresztowanie

W zaistniałej sytuacji na miejsce zostaje wezwana policja. 34-latek, który uciekł z domu, zostaje aresztowany. Gdy zaś funkcjonariusze wchodzą do budynku, spotykają tam dwóch innych bohaterów nagrania. Na tej samej kanapie, na której wcześniej siedział napastnik, teraz siedział 58-letni Polak. Mężczyzna ten krwawił. Miał rany cięte ramienia i jednego z pośladków.

 

Droga na posterunek

Zatrzymany został zabrany na posterunek. Działanie to ewidentnie nie spodobało się 34-latkowi. Podczas podróży na komendę policji Mijkenbroek w Bredzie aresztowany omal nie zdemolował wnętrza radiowozu. Rzuca się w środku, pluł, kopiał, wyzywał policjantów od najgorszych, spełniając tym samym przesłanki wykroczenia mówiącego o obrazie funkcjonariusza na służbie.

 

Za swoje czyny 34-latek z Oudenbosch stanął przed sądem. Ten zlecił, z racji na zachowanie mężczyzny (od przerażenia przy kobiecie, po demolowanie radiowozu), badania psychologiczne. Podejrzany jednak odmówił. Niemniej jednak w toku postępowania wzięto pod uwagę wcześniejsze doniesienia, które wskazywały, iż może on być nie do końca poczytalny.

 

Proces

Początkowo policja mówiła o usiłowaniu zabójstwa. Później jednak prokurator zmienił kwalifikację na napaść, ponieważ cięcie w pośladek raczej nie zagraża ludzkiemu życiu. Dodając do tego zniewagę funkcjonariuszy i opór podczas aresztowania, prokurator zażądał dla 34-latka 270 dni pozbawienia wolności, z czego ostatnich 65 miałoby być warunkowo zawieszonych.

Obrona uważa, iż jej klient powinien zostać uniewinniony od zarzutu napaści. Czemu? Adwokat powołuje się na list, który napisał Polak, wskazując, że nie został dźgnięty przez oskarżonego. Dlatego też każdy inny werdykt będzie niezadowalający. Kto bowiem lepiej niż ofiara wie, kto ją zaatakował?

 

Wyrok

Sąd wyda wyrok w przyszłym tygodniu. Jeśli przychyli się do wniosku prokuratora, 34-latek wyjdzie na wolność już 25 maja. Tyle czasu bowiem już spędził w areszcie przedprocesowym.

 

Źródło:  Ad.nl