Den Bosch: protesty po powrocie skazanych ojców zastępczych
Den Bosch: protesty po powrocie skazanych ojców zastępczych
DEN BOSCH. W dzielnicy Maaspoort narasta napięcie po powrocie dwóch skazanych ojców zastępczych do ich domu. Część mieszkańców od tygodni protestuje, ale gmina przyznaje, że nie ma podstaw prawnych, by zmusić mężczyzn do wyprowadzki.
Sprawa budzi coraz większe emocje w sąsiedztwie. Lokalna grupa protestacyjna, licząca około 10–12 osób, sprzeciwia się powrotowi dwóch mężczyzn skazanych w czerwcu za przestępstwa seksualne wobec dzieci pozostających pod ich opieką oraz psa.
W ostatni weekend mieszkańcy rozwiesili transparenty i rozdawali ulotki m.in. w pobliżu szkół oraz centrów handlowych. Na materiałach pojawiło się hasło: „Walczymy o dzielnicę bezpieczną dla dzieci”.
Protest trwa od tygodni. Gmina mówi o rosnącym niepokoju
Akcje mieszkańców miały zwrócić uwagę na powrót skazanych mężczyzn, ale według władz Den Bosch zaczynają wywoływać także inne reakcje.
Gmina informuje, że po kolejnych protestach otrzymuje coraz więcej telefonów od osób, którym nie odpowiada duże zainteresowanie sprawą. Zdaniem rzecznika miasta część mieszkańców czuje się przez to jeszcze bardziej niespokojna.
Nie wiadomo jednak, ile dokładnie takich zgłoszeń wpłynęło do urzędu ani z czego dokładnie wynikają obawy dzwoniących.
Jednocześnie wciąż kontaktują się z gminą osoby, które niepokoi sam powrót skazanych ojców zastępczych do dzielnicy.
Przedstawiciel władz Den Bosch powiedział Omroep Brabant, że ciągłe zainteresowanie sprawą podtrzymuje istniejące napięcie, a taka sytuacja nie jest zdaniem gminy pożądana.
Den Bosch mówi o kilku incydentach. Nie podaje szczegółów
Sytuacja nie ogranicza się wyłącznie do plakatów, ulotek i transparentów.
Według władz miasta w ostatnich tygodniach doszło do „kilku incydentów” związanych z powrotem obu mężczyzn. Gmina nie ujawnia jednak, czego dokładnie dotyczyły.
Omroep Brabant informował wcześniej o napiętej sytuacji w pobliżu domu skazanych. W stronę budynku miała zostać rzucona butelka po piwie, a skrzynka pocztowa została uszkodzona.
To właśnie rosnące emocje wokół sprawy są jednym z powodów, dla których władze miasta próbują ograniczyć protesty prowadzone w przestrzeni publicznej.
Skazano ich za wykorzystywanie dzieci. Wrócili do domu
Dwaj mężczyźni są małżeństwem i byli rodzicami zastępczymi w niepełnym wymiarze dla dwóch chłopców w wieku 7 i 10 lat.
W połowie czerwca sąd wymierzył im kary prawie półtora roku więzienia, z czego rok w zawieszeniu, za seksualne wykorzystywanie chłopców oraz psa.
Ponieważ wcześniej przebywali już w areszcie tymczasowym, po wydaniu wyroku nie musieli ponownie wracać do zakładu karnego.
Małżeństwo mieszka we własnym domu w dzielnicy Maaspoort i po zakończeniu sprawy sądowej wróciło właśnie tam. To wywołało sprzeciw części sąsiadów.
Kurator, terapia i zakaz kontaktu z dziećmi. Takie mają warunki
Powrót do domu nie oznacza, że skazani nie podlegają żadnym ograniczeniom.
Obaj mężczyźni pozostają pod nadzorem służb probacyjnych. Mają także obowiązek zgłaszania się do odpowiednich instytucji oraz korzystania z ambulatoryjnej pomocy.
Jednym z najważniejszych warunków jest unikanie kontaktu z dziećmi.
Mężczyźni nie mogą również posiadać zwierząt domowych.
Te ograniczenia mają obowiązywać po powrocie do dzielnicy, jednak dla części mieszkańców nie są wystarczającym powodem, by czuć się bezpiecznie.
Burmistrz każe usunąć plakaty. Policja rozmawia z organizatorem
Po ostatniej weekendowej akcji władze Den Bosch zdecydowały się zareagować.
Burmistrz Jack Mikkers polecił usunąć plakaty i transparenty umieszczone w przestrzeni publicznej.
Rzecznik grupy mieszkańców Harrij Schmeitz powiedział, że do jego domu przyszło dwóch policjantów. Mieli przekazać mu, że na polecenie burmistrza nie może dalej rozwieszać plakatów w miejscach publicznych.
Sprawa ma dla niego także osobisty wymiar, ponieważ jego wnuki mieszkają przy tej samej ulicy co skazani mężczyźni.
Na wniosek gminy policja przeprowadziła ze Schmeitzem tzw. stopgesprek, czyli rozmowę ostrzegawczą. Poproszono go, aby zaprzestał rozwieszania kolejnych plakatów w przestrzeni publicznej.
Mieszkańcy chcą ich wyprowadzki. Gmina nie może jej wymusić
Największy spór dotyczy tego, czy skazani powinni nadal mieszkać w Maaspoort.
Część mieszkańców chce, aby mężczyźni opuścili dzielnicę. Władze Den Bosch odpowiadają jednak wprost, że nie mają podstaw prawnych, aby zmusić właścicieli domu do wyprowadzki.
Gmina podkreśla, że rozumie obawy sąsiadów, ale sam sprzeciw lokalnej społeczności nie daje jej możliwości nakazania komuś opuszczenia własnej nieruchomości.
W Maaspoort powstał więc trudny impas. Z jednej strony są mieszkańcy, którzy obawiają się o bezpieczeństwo dzieci i chcą kontynuować protesty. Z drugiej są obowiązujące przepisy oraz ograniczone możliwości władz lokalnych.
Na razie konflikt pozostaje nierozwiązany. Gmina próbuje studzić emocje, podczas gdy część sąsiadów nadal domaga się zdecydowanych działań.
źródło: nos.nl
