Chiński wirus jednak nie pojawił się w Holandii

Piątkowe wiadomości z Holandii zmroziły część tamtejszego społeczeństwa. We Francji pojawiły się dwa przypadki koronawirusa zbierającego już śmiertelne żniwo na całym świecie. Co gorsza, jeden z dwóch chorych miał rzekomo przybyć do Francji przez Niderlandy. W sobotę stało się jednak jasne, że to plotka.

W piątek, 24 stycznia francuska organizacja zdrowotna SOS Médecins Bordeaux poinformowała społeczeństwo o dwóch potwierdzonych przypadkach koronawirusa we Francji. Co więcej, na jednym z portali społecznościowych przedstawili oni informację, że jeden z pasażerów miał przybyć z Chin przez Holandię. Mężczyzna miał wylądować w Niderlandach, a następnie dotrzeć do kraju już droga lądową.

 

SOS Médecins otrzymał takie dane od francuskich lekarzy, którym to pacjent miał powiedzieć, iż nie tyle przyjechał z Królestwa Niderlandów, co przyleciał lotem z Chin. W „Kraju Środka” przebywał zaś w prowincji Wuhan gdzie wybuchła epidemia wspomnianego już patogenu.

 

Tuzin

48-letni pacjent przebywa obecnie w odizolowanym pomieszczeniu szpitala w Bordeaux. Mężczyzna znajduje się cały czas pod ścisłą opieką lekarzy. Szpital robi wszystko by uratować choremu zdrowie i życie. Medycy proszą ponadto wszystkich, którzy mieli kontakt z chorym o baczne zwracanie uwagi na stan zdrowia. Minister zdrowia Republiki Francuskiej Agnès Buzy mówi o co najmniej tuzinie osób, z którym chory miał bezpośredni kontakt i którzy mogliby zostać narażeni na ekspozycję patogenem.

 

Brak danych

Pomimo, iż chory rzekomo miał przebywać na terenie Niderlandów, to Holenderskie Ministerstwo Zdrowia i Narodowy Instytutu Zdrowia Publicznego i Środowiska (RIVM) nie otrzymał od Francuzów żadnych informacji na ten temat. Nie wiadomo było nawet, w który mieście miał wylądować samolot z zakażonym. Wszystko to doprowadziło do tego, iż RIVM zaczął swoje śledztwo w tej sprawie.

 

Błąd

Najnowsze informacje z Holandii przekazane przez RIVM w sobotę niejako wyjaśniają brak informacji od Francuzów. Szybkie śledztwo ujawniło bowiem, iż chory nigdy nie był na terytorium Niderlandów. Nie ma więc ryzyka, by wirus ten pojawił się w krainie tulipanów. Informacja przekazana zaś przez SOS Médecins musiała pochodzić z niepotwierdzonego źródła lub nawet była formą plotki. Nie ma więc powodów do obaw. Ponadto minister zdrowia potwierdził, że służby liczą się z tym, że wirus prędzej czy później zawita do ich kraju, dlatego też są w pełni przygotowane, aby zapewnić pomoc medyczną ewentualnym chorym.