Bułgarzy zatrzymali porywacza 11-latki Holenderki

Poważne problemy dwóch 17-latków szukających azylu w Holandii

Dobre informacje docierają do nas z Bułgarii. To właśnie tam udało się odnaleźć w dobrym zdrowiu porwaną 11-letnią dziewczynę, o której pisaliśmy wczoraj. Potwierdziła się jednak obawa jej matki. Tak, jak podejrzewała kobieta z Soest, jej córka została uprowadzona przez swojego ojca. Co teraz stanie się z dzieckiem i tatą porywaczem?

rozliczenie podatku z Holandii

O mały włos

11-letnią dziewczynę udało się odbić na posterunku granicznym w Bułgarii, na granicy z Turcją. Ojciec został zatrzymany przez tamtejsze służby. Dziecko trafiło zaś pod opiekę agencji pomocowej, do momentu powrotu do domu, a właściwie do przybycia matki. Ta bowiem robiła wszystko, by jak najszybciej znaleźć się na miejscu.

 

Policyjna akcja

Jak wypominaliśmy wczoraj, pomimo uprowadzenia dziecka, holenderska policja nie wszczęła child alert. Wiadomo było bowiem iż 11-latce nie grozi fizyczne niebezpieczeństwo. Była bowiem z ojcem, który pragnął jej dobra, rozumiał to jednak jako życie razem z nim.  Taką szansę na bycie przy córce dawała mu tylko jego ojczyzna – Turcja. Dlatego też policja słusznie założyła, iż mężczyzna będzie chciał się tam jak najszybciej dostać.

 

Informacja

Zamiast więc rozpoczynać nagonkę, pościg, który mógłby zakończyć się, np. tragicznym wypadkiem, funkcjonariusze pozwolili konturować ojcu podróż. Wiedzieli bowiem iż by dostać się do Turcji będzie musiał przekroczyć granicę Unii Europejskiej, niezależnie czy to na jednej z granic zewnętrznych, czy też na którymś z europejskich lotnisk. Wszystkie te miejsca dostały zaś już w ciągu kilkudziesięciu minut po porwaniu informacje o uprowadzonej i porywaczu.

Oprócz tego służby wytyczyły możliwe drogi przejazdu do Turcji i skanowały autostrady w poszukiwaniu numerów rejestracyjnych pojazdu mężczyzny.

Gdy po godzinach nerwowego oczekiwania do matki w końcu zadzwonił telefon z pozytywną informacją i kobieta, mogąc usłyszeć własną córkę, odetchnęła z ulgą. Zatrzymanie w Bułgarii pokazuje jednak, jak blisko było mężczyźnie do wywiezienia dziewczyny, tym bardziej iż nieoficjalne informacje mówią o tym, iż miał on już przygotowany dla niej turecki paszport. Gdyby więc doszło do chwili nieuwagi i para przekroczyłaby granicę, odnalezienie dziecka mogłoby być praktycznie niemożliwe.

Źródło:  Nu.nl