Akcja policjantów zakończona niespodziewanym sukcesem

Chińskie posterunki muszą zniknąć

W policyjną pułapkę zastawioną przez oficerów w Oldenzaal wpadł mężczyzna, który ewidentnie nie był celem akcji policjantów. Szybko jednak okazało się, iż zatrzymany również jest przestępcą, więc akcja stróżów prawa zakończyła się jednak sukcesem. Zatrzymany zaś 44-latek może mówić o wręcz niewyobrażalnym pechu.

44-latek w piątkowy wieczór starał się obrabować supermarket Albert Heijn w De Thij, w Oldenzaal. Napad zapewne by się powiódł i wszystko poszłoby po myśli rabusia, ale niestety przewrotny los chciał inaczej. Mężczyzna ten nie wiedział, iż w okolicy funkcjonariusze zasadzili się na innego przestępcę, przez co w całym rejonie było pełno tajniaków. Policjanci dostali  bowiem cynk, iż dojdzie tam do przestępstwa i liczyli, iż uda im się złapać sprawcę na gorącym uczynku. No cóż, to się udało, ale nie o tego sprawcę śledczym chodziło.

 

Milczenie policji

Oficerowie policji milczą w sprawie celu. Przekazali jedynie, iż dostali informację o tym, że ktoś (śledczy nie ujawniają kto), miał zaatakować, dlatego też w okolicy było wielu policjantów w cywilu, ale z bronią i kajdankami. Nieco więcej jednak funkcjonariusze zdradzają w sprawie zatrzymanego 44-latka.

 

Podejrzany jegomość

Część tajniaków miała zobaczyć przechadzającego się przy centrum handlowym 44-latka. Miła on się wydać podejrzany oficerom. Ci jednak, początkowo zamiast interweniować, postanowili wezwać zwykłe umundurowane wsparcie. Nie chcieli bowiem spalić swojej przykrywki.
Gdy mundurowi byli w drodze trzech tajniaków postanowiło ruszyć za dziwnie zachowującym się człowiekiem, który właśnie wszedł do centrum handlowego i skierował się do AH.

Aplikacja do rozliczenia podatku z Holandii

 

Strzały

W sklepie 44-latek zagroził dwóm pracownikom AH i zażądał pieniędzy. Akcja pewnie by się udała, ale wtedy wspomniana trójka oficerów dała o sobie znać. Złodziej spanikował i uciekł.
Na zewnątrz nie miał jednak zbyt dużych szans. Z racji tego, iż złodziej miał w rękach nóż policjanci wycelowani do niego z broni palnej i nakazali poddanie się. Rabuś jednak tego nie zrobił. Wtedy padł strzał ostrzegawczy. Złodziej nie posłuchał. Padł więc kolejny mierzony strzał. 44-latek upadł na ziemię.

 

Postrzelony

Oficerowie z wyciągniętą bronią podeszli do przestępcy. Coś jednak nie pasowało stróżom prawa. Mężczyzna padł po strzale, ale nie było widać krwi. Człowiek jednak był ewidentnie zneutralizowany, stracił przytomność. Przystąpiono więc do akcji ratunkowej. Przyniesiono AED. Policjanci zerwali z postrzelonego ubranie, aby znaleźć i zatamować krwawienie z rany postrzałowej. Pojawił się jednak pewien problem. Rany nigdzie nie było. Gdy na miejsce przybyło pogotowie, medycy stwierdzili, iż policjant najprawdopodobniej chybił. Postrzelonemu nic nie było oprócz tego, że zemdlał i upadając lekko rozciął sobie skórę na kolanie.
Zdaniem lekarzy upadek po strzale to była reakcja organizmu na stres, zażyte narkotyki i zastrzyk adrenaliny. Mózg po prostu na chwilę się wyłączył.

W efekcie złodziej trafił do aresztu. Czeka go teraz proces za napad z użyciem niebezpiecznego narzędzia.

Źródło: Ad.nl