Niemy gość w domu okazuje się być Polakiem

Ciężko ranna Polska znaleziona w Rotterdamie

Czy istnieje takie coś jak zuchwała kradzież? Tak. Wręcz podręcznikowo zdefiniował ją w sobotę (niestety), nasz rodak. 34-latek postanowił obrobić dom staruszki w Tilburgu. Ta jednak okazała się sprytniejsza od niego i teraz Polaka mogą czekać miesiące odsiadki.

rozliczenie podatku z Holandii

W sobotę, 18 września starsza kobieta krzątała się w ogrodzę domu przy Lovensekanaaldijk, częściowo przygotowując go do nadejścia jesieni, częściowo odpoczywając, czytając gazety i rozwiązując krzyżówki. W pewnym momencie ni stąd ni zowąd na jej posesji pojawił się dorosły mężczyzna. Było to nieco dziwne. Po pierwsze kobieta nie spodziewała się gości, po drugie tego człowieka widziała po raz pierwszy na oczy. Kim on był, czego chciał? Na usta cisnęły się dziesiątki pytań. Na żadne z nich przybysz jednak nie odpowiedział. Gość praktycznie zignorował starszą kobietę i ku jeszcze większemu jej zdziwieniu wszedł sam, bez pytania do jej domu.

 

Nowy personel

Wszystko to było dość dziwne. Niemniej jednak w głowie kobiety pojawiło się pewne racjonalne wyjaśnienie całej sytuacji. Miała ona już swoje lata i nie była tak sprawna jak kiedyś. Miała więc swojego opiekuna, który pomagał jej w niektórych pracach domowych. Może to był więc ktoś od niego? Może on sam nie mógł przyjechać i przysłał zastępstwo? Może mówił jej o wszystkim, a ona zapomniała? W efekcie staruszka chwyciła za telefon, który miała przy sobie i zadzwoniła do swojego opiekuna, pytając się o swojego gościa. Osoba po drugiej stronie słuchawki bardzo szybko zrozumiała powagę sytuacji.

Złodziej

Do rozmówcy kobiety natychmiast dotarło, iż w domu jego seniorki znajduje się złodziej. Opryszek, widząc stan zdrowia kobiety stwierdził zapewne, iż ta nie stanowi żadnego zagrożenia i postanowił działać z ogromną bezczelnością. Opiekun zadzwonił więc natychmiast na policję.

 

Aresztowanie

Funkcjonariusze policji pojawili się na miejscu, zanim jeszcze niemy gość zdążył opuścić dom. W efekcie z posesji wyszedł już jako zatrzymany za najście. Człowiek ten, jak się okazało na komendzie, to 34-latek z Polski. Podejrzany nie miał przy sobie żadnego worka z „fantami”. Początkowo wydawało się więc, iż nie zabrał nic kosztownego. Przeszukanie kieszeni wykazało jednak, iż udało mu się przywłaszczyć kilka cennych drobiazgów. Teraz za swoją bezczelność odpowie przed sędzią policyjnym.