Ponad 400 tys. aut w Holandii jeździ z niezałatwionym wezwaniem do serwisu. Sprawdź swoje

Dłonie kierowcy na kierownicy samochodu

Według RDW po holenderskich drogach jeździ ponad 400 tysięcy samochodów z otwartą akcją serwisową, którą urząd ocenia jako poważną. W większości chodzi o poduszki powietrzne, pasy i inne elementy chroniące w razie wypadku. Naprawa jest bezpłatna, a rząd rozważa wprowadzenie obowiązku.

Akcje przywoławcze (po holendersku terugroepacties, po angielsku recall) ogłaszają producenci, gdy w danym modelu wykryją wadę zagrażającą bezpieczeństwu. Właściciel dostaje list i powinien umówić się do serwisu. W praktyce wielu kierowców tego nie robi – albo list trafił pod stary adres, albo auto zmieniło właściciela, albo sprawa po prostu zeszła na dalszy plan.

NOS przeanalizował publiczne dane RDW. Wynika z nich, że ponad 400 tysięcy aut ma otwartą akcję o wadze „poważnej”. Sam RDW zaznacza, że liczba nie jest dokładna, bo producenci nie zawsze poprawnie przekazują informację o tym, które samochody zostały już naprawione.

Najczęściej chodzi o poduszki powietrzne

Około siedmiu na dziesięć otwartych akcji dotyczy wyposażenia ochronnego: pasów bezpieczeństwa, poduszek powietrznych, mocowań fotelików Isofix i zagłówków. Największy problem to poduszki japońskiego dostawcy Takata, które mogą wystrzelić w niebezpieczny sposób. Za granicą były ofiary śmiertelne. W Holandii takie poduszki ma według szacunków około 160 tysięcy samochodów.

Inne przykłady to hybrydowy Ford Kuga, w którym może zapalić się akumulator, oraz Volvo EX30, w którym mogą poluzować się zagłówki. Rekordzistą jest Daihatsu Materia – akcja dotycząca śrub przy kierownicy trwa od 19 lat, a część aut nadal nie została naprawiona.

Obowiązek naprawy i ubezpieczenie

Minister infrastruktury Karremans rozważa ustawę, która zobowiązałaby właścicieli do udziału w akcjach serwisowych. Najpierw jednak RDW ma poprawić rejestrację i kontakt z kierowcami. Obowiązek popierają Bovag, RDW i inspekcja ILT. Bovag proponuje nawet zakaz jazdy dla aut z niezałatwioną wadą – podobnie jak przy nieważnym APK. W Danii, Niemczech i Finlandii właściciel, który nie naprawi wady, może dostać karę.

Związek ubezpieczycieli (Verbond van Verzekeraars) ostrzega, że jazda z otwartym recallem może mieć znaczenie dla odszkodowania. Sam fakt otwartej akcji zwykle nie wystarczy, by ubezpieczyciel odmówił wypłaty, ale inaczej jest, gdy ktoś świadomie jeździ dalej mimo kontrolki ostrzegawczej związanej ze znaną usterką.

Co zrobić, jeśli jeździsz autem na holenderskich tablicach

Sprawdź numer rejestracyjny w wyszukiwarce akcji serwisowych RDW (strona rdw.nl, hasło „terugroepactie”). Jeśli coś się pojawi, zadzwoń do dealera lub autoryzowanego serwisu danej marki – naprawa w ramach akcji jest bezpłatna, nawet jeśli wezwanie ma kilka lat. Dotyczy to też aut kupionych z drugiej ręki: list mógł trafić do poprzedniego właściciela. Nie lekceważ kontrolek na desce rozdzielczej i odpowiadaj na listy od producenta, nawet jeśli auto „jeździ normalnie”.

Warto zwrócić uwagę zwłaszcza przy starszych, tańszych autach, które często kupują osoby pracujące w Holandii od niedawna. To właśnie w takich samochodach najczęściej zostają niewymienione poduszki Takata.

Źródło: NOS