Zastrzelony za rzucenie śnieżką? Policyjne Archiwum X

Bezczelny jak polski złodziej

Holenderscy funkcjonariusze z „archiwum X” wracają do sprawy zastrzelenia trzynastoletniego Sedar'a Soares'a. Chłopiec zginął od kuli w 2003 roku. Przez wiele lat sądzono, iż pocisk z pistoletu był odpowiedzią na śnieżkę rzuconą w jeden z samochodów. Policjanci od spraw niewyjaśnionych po 19 latach wpadli jednak na trop, który wskazuje, iż sprawa ta ma drugie dno i dziecko mogło mieć po prostu pecha.

Kula za śnieżkę

13-latek został zastrzelony 1 lutego 2003 roku. Kula dosięgnęła chłopca, gdy wraz z przyjaciółmi rzucał śnieżkami z parkingu przy stacji metra Slinge w Rotterdamie. Podejrzewano, iż śmiertelny strzał oddał kierowca z jednego z samochodów, który stał się celem ataku dzieci. Sprawa ta ogromnie zbulwersowała holenderską opinię publiczną. Jak bowiem można zabić za to, iż ktoś kogoś trafi śnieżką lub trafi w czyjś pojazd.

 

Proces

Rok po zabójstwie, w kwietniu 2004 roku, przed wymiar sprawiedliwości trafił Gerald H. Mężczyzna został skazany na piętnaście lat więzienia przez sąd w Rotterdamie za zabójstwo 13-latka. To bowiem on miał odpowiedzieć ogniem na „śnieżną pigułę”. Mężczyzna jednak nie pogodził się z wyrokiem i złożył apelację. Sąd Apelacyjny uniewinnił oskarżonego, wskazując, iż prokuratura nie ma dowodów na poparcie swoich tez. Sprawa ta trafiła później również przed Sąd Najwyższy, który także uniewinnił mężczyznę. Jak to możliwe? Świadkowie, którzy najpierw wskazywali na H. jako zabójcę, niespodziewanie wycofali swoje zeznania podczas apelacji. Możliwe więc, iż tak naprawdę nie widzieli strzelca, a H. stał się tylko ofiarą ich gniewu i frustracji z racji śmierci bliskiej osoby.

 

Sprawa niewyjaśniona

Uniewinnienie sprawiło, iż znów nie było wiadomo kto zabił Sedara. Wydawało się więc, iż już nigdy nie poznamy odpowiedzi na to pytanie. W 2020 roku śledztwo wznowili jednak policjanci z holenderskiego archiwum X. Dwa lata dochodzenia pozwoliły nakreślić nowy przebieg sytuacji.

 

Przypadkowa ofiara

Zdaniem oficerów 13-latek mógł być przypadkową ofiarą i paść martwy od zagubionej kuli. Nastolatek miał znaleźć się w złym miejscu i o złym czasie. Policjanci uważają bowiem, iż gdy doszło do tragedii, na pobliskiej stacji metra miał miejsce „rip deal”, czyli transakcja między dwoma grupami przestępczymi, w której jedna z grup chciała wykiwać drugą i doszło do przemocy. Padły strzały, a jedna ze zbłąkanych kul najprawdopodobniej trafiła chłopca.

 

Kolejne lata

By jednak potwierdzić tę teorię, śledztwo musi ruszyć niejako od zera. Policja, rozważając inne okoliczności, zamierza znów przesłuchać wszystkich świadków. To zaś potrwa miesiące. Funkcjonariuszom chce pomóc również prokuratura, która zaoferowała nagrodę w wysokości 40 tysięcy euro, za wiadomość, która pomoże rozwiązać sprawę i wskazać winnych.

 

 

Źródło: Nu.nl