Zakazali fat bike’ów? Już jest zamiennik! Nowe „skinnybike’i” omijają prawo!

skinny bike

 

 

Zakazali fat bike'ów? Już jest zamiennik! Nowe „skinnybike’i” omijają prawo!

Skinnybike omijają pierwsze zakazy fatbike’ów: „To było do przewidzenia”

Podczas gdy niektóre miasta zakazują lokalnie fatbike’ów, na drogach pojawiają się już ich warianty omijające przepisy. Sprzedaż tzw. skinnybike rośnie w tym roku – mówią sprzedawcy serwisowi NU.nl. Zdaniem krytyków rozwiązanie problemu nie leży w wyglądzie roweru.

Enschede i Amsterdam to pierwsze miasta z lokalnym zakazem fatbike’ów. Rowery elektryczne z oponami szerszymi niż 7 cm nie są już dozwolone w niektórych strefach. Producenci szybko znaleźli rozwiązanie: podobne rowery, ale z cieńszymi oponami. Tak powstał skinnybike.

Sprzedawca fatbike’ów Armando Muis jest przekonany, że skinnybike zrobią w tym roku furorę. „Pierwsze dwa kontenery dotarły w lutym. Mogło ich być nawet sześć. Sprzedały się od razu” – mówi właściciel firmy La Souris, która ma trzydzieści sklepów w Holandii i Belgii.

Samir Bahida z Sache Bikes nie spodziewał się takiego wzrostu popytu. „Rok temu sprzedawałem pięćdziesiąt fatbike’ów na jednego skinnybike’a. Teraz proporcja wynosi prawie dwa do jednego.”

Willemijn Pomper z organizacji Veilig Verkeer Nederland oraz Esther van Garderen z Fietsersbond nie są zaskoczone. „To było do przewidzenia.” Zarówno sprzedawcy, jak i eksperci uważają, że problem jest rozwiązywany w niewłaściwy sposób.

Popularny skinnybike przypomina crossowy motocykl

Skinnybike pojawił się dwa lata temu. W obawie przed przepisami producenci zaczęli zmniejszać szerokość opon – z 10 cm do 7,5 cm, a w najnowszych modelach jeszcze bardziej.

Sprzedawcy podkreślają w reklamach, że ich rowery są zgodne z prawem. Na TikToku i Snapchacie oferowane są jako „legalna alternatywa” dla młodych, którzy chcą jeździć szybko. Istnieją już także zwykłe fatbike’i z cieńszymi oponami.

Zmodyfikowany rower górski osiągnął 120 km/h

Muis zauważa, że nie tylko skinnybike’i zyskują popularność. Ze względu na złą opinię o fatbike’ach młodzież szuka innych, podobnie wyglądających modeli. Popularne stają się np. elektryczne rowery z małymi kołami, przypominające składaki.

Bahida widzi podobny trend. Niedawno do jego sklepu przyszedł nieletni chłopak, któremu rodzice zabronili kupna fatbike’a. Widząc, że jego znajomi są często kontrolowani, zdecydował się przerobić używany rower górski na elektryczny. Sprzedawca pokazał na TikToku, jak szybki jest ten pojazd – przy pełnej mocy osiągnął ponad 120 km/h.

Chodzi o silnik, nie o wygląd

Sprzedawcy i eksperci wskazują dwa główne problemy: brak odpowiednich przepisów i ich egzekwowania oraz handel nielegalnymi rowerami zdolnymi do bardzo dużych prędkości.

Zaostrzenie przepisów tylko dla fatbike’ów jest trudne, ponieważ według prawa wszystkie e-bike’i są traktowane tak samo. Nawet jeśli miasta wprowadzają własne ograniczenia, rynek szybko się dostosowuje. „Zmniejszą opony, zmienią ramę – to nie problem. Chodzi o silnik, a nie wygląd roweru” – tłumaczy Van Garderen.

Wiele e-bike’ów ma wspomaganie pedałowania, ale coraz częściej zdarza się, że użytkownicy tylko lekko naciskają pedał i jadą bez dalszego pedałowania. Eksperci podkreślają, że to nie ma już nic wspólnego z klasycznym wspomaganiem i postulują nowe regulacje na poziomie Unii Europejskiej.

W sierpniu 2025 roku ministerstwo infrastruktury uznało, że wprowadzenie osobnej kategorii prawnej jest trudne ze względu na duże podobieństwa między typami rowerów. Mimo to trwają próby ponownego uregulowania tej kwestii.

Potrzebne surowsze przepisy

Rząd planuje wprowadzenie od 2027 roku obowiązku noszenia kasków dla wszystkich użytkowników e-bike’ów poniżej 18 roku życia. Proponuje się również minimalny wiek 12 lat.

Organizacje apelują także o surowsze kontrole. Według sprzedawców mandaty to za mało – nielegalne pojazdy powinny być od razu konfiskowane.

Nielegalne rowery z TikToka

Eksperci podkreślają, że problemem są przede wszystkim nielegalne, tanie rowery – często sprowadzane z Chin. Kosztują nawet 500 euro, podczas gdy normalny fatbike to wydatek ponad 1000 euro.

Młodzi ludzie chętnie kupują tańsze modele, nie zdając sobie sprawy z ryzyka. „Silnik bywa nawet dwa razy mocniejszy niż deklarowany” – ostrzega Van Garderen.

Sprzedaż takich pojazdów widać szczególnie na TikToku i lokalnych bazarach. Eksperci apelują o jej ograniczenie. Muis przytacza przykład: niedawno z autostrady A2 zdjęto zmodyfikowany rower, który osiągał 70 km/h.

źródło: nu.nl