W Nieuwkoop bezpieczeństwo nie ma ceny

W Nieuwkoop bezpieczeństwo nie ma ceny

Mówi się, że ludzkie życie jest bezcenne. Słowa te władze pewnej holenderskiej gmin wzięły sobie do serca. W efekcie, by zapewnić kolarzom bezpieczeństwo na zdradliwym odcinku ścieżki rowerowej, postanowili zrobić coś, na co mało kto, by się zdecydował. Gmina kupiła bowiem dom za prawie milion euro. Co jednak ma jedno z drugim wspólnego?

Grupa rowerowa gminy Nieuwkoop od pewnego czasu klasyfikowała niewielki, bo 40-metrowy, fragment ścieżki rowerowej w swojej gminie, jako bardzo niebezpieczny. Owo niebezpieczeństwo brało się z tego, iż droga dla rowerów, aby ominąć podwórze, nagle skręcała. Ów ostry skręt w połączeniu ze zwężeniem szerokości odcinka dla jednośladów powodował, iż w tym miejscu dochodziło do wielu wywrotek i kolizji rowerzystów. Co gorsze, ścieżka rowerowa nie była tam oddzielona pasem zieleni od drogi. To zaś powodowało, iż kolarz mógł upaść na jezdnię. Ruch na tym odcinku jest zaś duży, jeździ tam też sporo ciężarówek, więc taki upadek mógłby skończyć się tragicznie.  Jak mówi jeden z okolicznych mieszkańców: „Każdego roku dochodzi do kilkudziesięciu wypadków”, dodając w rozmowie z dziennikarzami AD „Często powodują one otarcia, ale zdarza się też kilka poważnych obrażeń”.

 

Problem

Czemu więc gmina nie przerobiła tego odcinka ścieżki rowerowej? Problem jest znany od kilkunastu lat. Na przeszkodzie modernizacji odcinka stał właściciel działki z domem jednorodzinnym. Samorządowcy wielokrotnie rozmawiali z nim, by ze względów bezpieczeństwa oddał kawałek ogrodu. Urzędnicy zawsze jednak słyszeli nie.

Rozwiązanie

Sytuacja jednak teraz się zmieni. Gmina znalazła rozwiązanie tego problemu. Jakie? Właściciele postanowili sprzedać swoją nieruchomość. Gmina zdecydowała się więc działać. Miasto wyłożyło 900 000 euro i kupiło dom. W tym momencie już nic nie stoi na przeszkodzie, by zmniejszyć nieco ogród, aby jego kosztem stworzyć bezpieczną i szeroką ścieżkę rowerową.

 

Po co gminie dom?

Rowerzyści są w szoku, ale nie ukrywają radości, a nawet wzruszenia. Nie przypuszczali bowiem iż dla radnych ich bezpieczeństwo może być aż tak drogie i to dosłownie. Jak zaś władze tłumaczą się z tego zakupu? Po pierwsze wskazują, iż dom zostanie oddany dla około 12 ukraińskich uciekinierów wojennych. Po drugie władze liczą, że za dwa lata (jeśli sytuacja na Ukrainie się uspokoi), a ścieżka rowerowa zostanie przeniesiona, sprzedadzą dom. Uważają nawet, iż patrząc na ceny nieruchomości, nie stracą na tym.
Traktują więc wszystko jako inwestycję w bezpieczeństwo lokalnej społeczności.

 

 

Źródło:  AD.nl