Sędziowie sprzeciwiają się decyzji ministerstwa

mafijny boss przekazany Polakom

Sędziowie sprzeciwiają się pomysłom ministerstwa sprawiedliwości, uważając je co najmniej za nietrafione. Nie chodzi tu jednak o polski system sądownictwa i zgrzyty na linii sądy - polski minister sprawiedliwości. Mówimy tutaj o pomyśle niderlandzkiego ministra Ferda Grapperhausa. Co on oznacza dla przeciętnego Polaka w Holandii?

Płynące od paru dni informacje z Holandii wydają się zwiastować małą burzę na linii władza ustawodawcza a sądownicza. Chodzi bowiem o wspominany już na łamach naszej strony projekt ustawy gwarantujący karę bezwzględnego więzienia za atak na pracownika sektora publicznego. W wielkim skrócie rząd proponował nowelizację prawa, tak by każdy atak na policjanta, strażaka, ratownika medycznego czy nawet pielęgniarkę środowiskową karać bezwzględnym pozbawieniem wolności.

Wszystko to z racji na brutalizację działań społecznych i tego, iż np. policjanci stają się coraz częściej ofiarami nie tylko słownej, ale i niewerbalnej przemocy. Nowe rozporządzenie miało więc spowodować, iż np. Polak w Holandii, który po pijaku zaatakuje policjanta, z automatu trafi do więzienia, tak samo, jak np. Holender popychający ratownika medycznego. Ustawa ta miałaby więc chronić pracowników przez samo zagrożenie karą dla napastników. Dużej części społeczeństwa spodobał się ten pomysł.

 

Sędziowie mówią nie

Projekt ten nie przypadł do gustu jednak sędziom. Wymiar sprawiedliwości uważa bowiem, że nowelizacja ustawy byłaby szkodliwym przerostem formy nad treścią, oraz jawnym wchodzeniem w kompetencje władzy sądowniczej. Chodzi mianowicie o asymetrię kary względem wykroczenia. Sędziowie wskazują, iż obecnie mogą wymierzyć oskarżonemu cały wachlarz kar, od grzywny, przez prace społeczne po więzienie. Propozycja polityka nakładająca zaś obowiązek więzienia wraz z ewentualnymi pracami na rzecz społeczności lokalnej to zbyt wiele. Tego typu kary sąd orzeka często przestępcom seksualnym.

 

Gdzie jest problem

Rada Sądownictwa Królestwa Niderlandów uważa, iż tamtejszym sędziom można zaufać i wiedzą oni doskonale jakie kary orzekać. Przykładowo Polak w Holandii popił dość mocno w piątek. Mężczyzna jest świadkiem bójki dwóch swoich kolegów, interweniuje policja, która chce ich rozdzielić. Nasz pijany obywatel zagradza jednak drogę funkcjonariuszom i delikatnie ich szturcha, zaczepia, mówiąc (a właściwie bełkocząc), iż oni to rozwiążą między sobą. Dochodzi więc do dotknięcia policjanta, a nie brutalnego ataku na niego. Nietykalność cielesna została jednak naruszona. W efekcie nasz Polak w Holandii staje przed sądem, za coś, co nawet słabo pamięta i zostaje skazany np. na tydzień więzienia. Pobyt w zakładzie karnym kończy się zwolnieniem z pracy i wyrzuceniem z „polskiego domku”. Polak w Niderlandach staje się więc bezrobotny i bezdomny.

Kara ta jest więc niewspółmierna do tego, co zrobił. Dlatego też sąd uważa, iż to wymiar sprawiedliwości powinien mieć pełną kontrolę nad orzecznictwem. W takiej sytuacji starczyłaby bowiem zwykła grzywna, czy nakaz sprzątania parku. Człowiek ten bowiem nie wykazał się agresją w stosunku do służb.

 

Trudno jednak powiedzieć, czy władza przyzna rację wymiarowi sprawiedliwości i wycofa się z projektu. Decyzja ta mogłaby bowiem doprowadzić do sytuacji wręcz odwrotnej. Wycofanie się z nowelizacji ustawy potraktowane mogłoby być nie tyle jako cofnięcie wsparcia dla policji, ale nawet jako zgoda na stosowanie przemocy wobec służb mundurowych w Niderlandach. Wątpliwe więc, by władze postąpiły krok wstecz. Dla Polaków w Holandii oznacza to więc bezwzględną nietykalność służb, jeśli nie chcą mieć bardzo poważnych kłopotów z prawem.

 

Sprawdź najnowsze informacje dla Polaków w Holandii na naszej stronie internetowej.