RACHUNKI WYSTRZELĄ OD 1 LIPCA! Tysiące rodzin zapłacą więcej za prąd i gaz

rachunki

RACHUNKI WYSTRZELĄ OD 1 LIPCA! Tysiące rodzin zapłacą więcej za prąd i gaz

Rachunki za energię gospodarstw domowych korzystających z umów ze zmienną ceną wzrosną od 1 lipca. Sprawdzenie już teraz, czy do danej sytuacji lepiej pasuje umowa ze stałą, czy dynamiczną ceną, może pomóc uniknąć jeszcze wyższych rachunków zimą.

W najbliższych tygodniach to przede wszystkim gospodarstwa domowe mające umowy ze zmienną ceną odczują ponowny wzrost niepewności na rynku energii. Według wyliczeń holenderskiego Urzędu ds. Konsumentów i Rynków, czyli ACM, z takich umów korzysta około 37 procent gospodarstw domowych w Holandii. W przypadku większości z nich ceny energii zmienią się 1 lipca.

Nowe stawki są czasami o ponad 10 procent wyższe niż na początku roku. Wynika to między innymi ze wzrostu cen energii od wybuchu wojny w Iranie i zamknięcia Cieśniny Ormuz. Szczególnie niepewna pozostaje cena gazu przed nadchodzącą zimą.

– Do 1 lipca wiele osób nie odczuwało pilnej potrzeby zmiany umowy ze zmienną ceną na umowę stałą lub dynamiczną – mówi ekspert energetyczny Tom Schuitemaker z porównywarki Pricewise. – Teraz taka potrzeba może się jednak pojawić, ponieważ wiele gospodarstw domowych czekają podwyżki.

Jak zauważa Geert Wirken, dyrektor porównywarki Keuze.nl, w ostatnich miesiącach podrożały również umowy ze stałą ceną. Mimo to ich zawarcie może być korzystniejsze niż pozostanie przy umowie zmiennej, zwłaszcza że dostawcy często oferują klientom rabaty lub zwrot części pieniędzy.

Gaz stanowi największe ryzyko przed zimą

Największą niepewność przed zimą wywołuje cena gazu. W chłodnych miesiącach gospodarstwa domowe zużywają go znacznie więcej niż w pozostałej części roku. Podwyżka cen właśnie w tym okresie może więc szczególnie mocno obciążyć domowy budżet.

Osoby, które chcą mieć pewność co do kosztów, mogą zdecydować się na stałą cenę gazu. W przypadku umowy zmiennej stawki mogą być aktualizowane co miesiąc, co kwartał lub co pół roku. Oznacza to, że wzrost cen gazu może szczególnie dotkliwie odbić się na rachunkach zimą.

Dynamiczna umowa na gaz również zapewnia mniejszą przewidywalność, gdyby ceny podczas najbliższej zimy nadal rosły. Cena zmienia się tylko raz dziennie, dlatego możliwości korzystania z tańszych godzin są mniejsze niż w przypadku energii elektrycznej.

– W dynamicznej umowie na prąd cena zmienia się co kwadrans lub co godzinę. Dzięki temu każdego dnia pojawiają się tańsze momenty – mówi Schuitemaker. – W przypadku gazu, gdy danego dnia cena jest wyjątkowo wysoka, jedynym rozwiązaniem pozostaje całkowite wyłączenie ogrzewania.

Zużyciem gazu trudniej sterować

Zużycie gazu jest znacznie trudniejsze do dostosowania niż zużycie energii elektrycznej. Pralkę, zmywarkę czy samochód elektryczny można czasem uruchomić lub naładować w tańszych godzinach. Ogrzewanie zazwyczaj włącza się jednak wtedy, gdy robi się zimno.

– Osobom, które naprawdę chcą mieć pewność co do kosztów, doradziłbym przynajmniej ustalenie stałej ceny gazu – mówi Wirken.

W przypadku prądu dynamiczna umowa może być natomiast interesująca, szczególnie dla osób, które mogą przesuwać zużycie na inne godziny. Dotyczy to na przykład ładowania samochodu elektrycznego lub uruchamiania urządzeń wtedy, gdy energia jest tańsza.

Wiele osób nie wie, że gazu i prądu nie trzeba kupować od tego samego dostawcy. Gospodarstwo domowe może więc wybrać umowę ze stałą ceną gazu oraz dynamiczną ceną energii elektrycznej. Według Schuitemakera zazwyczaj nie wiąże się to z dodatkowymi kosztami. Najwyższe rabaty i zwroty pieniędzy są jednak często przeznaczone dla klientów, którzy łączą oba rodzaje energii u jednego dostawcy.

Dynamiczna umowa opłaca się głównie osobom świadomie zarządzającym zużyciem

Dynamiczne umowy na energię elektryczną stają się w ostatnich latach coraz popularniejsze. Według ACM korzysta z nich już 8 procent gospodarstw domowych. Nie jest to jednak rozwiązanie odpowiednie dla każdego.

– Dynamiczna umowa jest przeznaczona dla klienta, który rozumie jej działanie i potrafi sterować swoim zużyciem energii – mówi Schuitemaker.

Osoby, które nie kontrolują cen i zużycia, mogą ostatecznie zapłacić więcej. Dotyczy to zwłaszcza właścicieli paneli słonecznych, którzy oddają energię do sieci w godzinach, gdy jej cena jest bardzo niska lub nawet ujemna.

Właścicieli paneli fotowoltaicznych czekają również inne zmiany. Od 1 stycznia 2027 roku zlikwidowany zostanie system bilansowania energii. Prąd oddany do sieci nie będzie już mógł być rozliczany z energią pobraną w późniejszym terminie.

Wartość paneli słonecznych będzie więc w większym stopniu zależała od bezpośredniego zużywania wyprodukowanej energii. Według Schuitemakera oddawanie jej do sieci przy umowach ze stałą ceną będzie przynosiło bardzo niewielki zysk.

– Mówimy wtedy o jednym eurocencie lub mniej za każdą kilowatogodzinę oddaną do sieci.

Energia słoneczna zużyta od razu w gospodarstwie domowym nie musi być natomiast kupowana od dostawcy.

Trzeba uwzględnić również sytuację po 1 stycznia

Właściciele paneli słonecznych, którzy obecnie zawierają umowę ze stałą ceną na rok lub dłużej, nie powinni patrzeć wyłącznie na aktualne stawki. Znaczna część takiej umowy będzie obowiązywała również w 2027 roku, już po likwidacji systemu bilansowania. Ważniejsze staną się wówczas opłaty za oddawanie energii do sieci oraz wysokość otrzymywanego za nią wynagrodzenia.

Wirken zauważa, że niektórzy dostawcy ponownie nieco obniżyli opłaty za przekazywanie energii do sieci. Jego zdaniem trend nieustannego wzrostu tych kosztów zaczyna się odwracać. Z przeprowadzonego przez niego badania wynika, że istnieją już dostawcy płacący klientom netto 2,5 eurocenta za każdą oddaną kilowatogodzinę. Główna zasada pozostaje jednak taka sama: najbardziej opłaca się samodzielnie zużywać wyprodukowaną energię.

Od 1 lipca łatwiejsze stanie się porównywanie ofert przez gospodarstwa domowe rozważające dynamiczną umowę energetyczną. Zgodnie z nowym kodeksem postępowania wszyscy dostawcy będą musieli korzystać z takich samych prognozowanych cen energii elektrycznej. Dzięki temu łatwiej będzie ustalić, która umowa przy takim samym zużyciu jest rzeczywiście najtańsza.

Różnice w cenach wynikają bowiem przede wszystkim ze stałych opłat miesięcznych, marży za zakup energii oraz ewentualnych kosztów lub wynagrodzeń związanych z oddawaniem prądu do sieci. Nowy kodeks sprawi, że różnice te staną się bardziej przejrzyste.

źródło: nu.nl