Pracownicy z Europy Wschodniej tracą pracę, dach nad głową i śpią w namiotach
Pracownicy z Europy Wschodniej tracą pracę, dach nad głową i śpią w namiotach
Liczba miejsc noclegowych dla bezdomnych migrantów zarobkowych w dużych miastach zostanie ponad dwukrotnie zwiększona. Tak zdecydował rząd. Tysiące migrantów zarobkowych, którzy przyjechali do Holandii do pracy w rolnictwie lub przetwórstwie mięsnym, żyje teraz na ulicy. Problem okazuje się trudny do rozwiązania.
Tysiące migrantów zarobkowych żyje w naszym kraju na ulicy. Często chodzi o mężczyzn z Europy Wschodniej, którzy przyjechali do Holandii, aby pracować w rolnictwie lub przetwórstwie mięsnym. Kiedy tracą pracę, często tracą również zakwaterowanie. Potem mieszkają w namiotach albo własnoręcznie zbudowanych szałasach, albo śpią na przystankach autobusowych.
Ponieważ ta sytuacja jest niepożądana, liczba miejsc noclegowych dla tej grupy zostanie teraz ponad dwukrotnie zwiększona. W kolejnych ośmiu miastach powstaną specjalne miejsca schronienia. Cel: pomóc ludziom wrócić do pracy albo wrócić do kraju pochodzenia.
Obecnie ta grupa otrzymuje pomoc w Amsterdamie, Rotterdamie, Hadze, Utrechcie, Eindhoven i Venlo — w postaci miejsca do spania. Pomaga się im także w znalezieniu nowej pracy albo w powrocie do kraju pochodzenia.
Teraz również Almere, Arnhem, Bergen op Zoom, Den Bosch/Oss, Groningen, Leiden, Nijmegen i Tilburg będą oferować pomoc oraz dach nad głową bezdomnym migrantom zarobkowym.
Wyprowadzić życie na prostą
Tak jak 62-letni Marian Tomaszewski z Polski. Kilka lat temu przyjechał do Holandii i zaczął pracować w fabryce mięsa w Zaandam. Po tym, jak pojawiły się u niego problemy psychiczne, stracił pracę i dach nad głową. Obecnie Tomaszewsky mieszka tymczasowo w byłym zakładzie poprawczym dla młodzieży w Amsterdamie. Zdobył dyplom i chce podjąć pracę jako operator wózka widłowego.
Taki ośrodek jak ten w Amsterdamie ma pomagać ludziom ponownie uporządkować życie. Może to potrwać kilka tygodni, ale w bardziej skomplikowanych przypadkach nawet kilka lat.
Jak wynika z danych ministerstwa, rozwiązanie działa. Ponad 60 procent osób objętych pomocą znajduje pracę, wraca do kraju pochodzenia albo trafia do innego miejsca zakwaterowania.
Minister jest zadowolony
Minister spraw społecznych Hans Vijlbrief z partii D66 cieszy się z istnienia takich domów pomocy. „To oczywiście pomoc w sytuacjach nadużyć, w patologiach, których wszyscy razem nie chcemy”.
Podkreśla jednak, że samo to nie rozwiąże problemu. „Problem rozwiązuje się poprzez wszystkie działania, które podejmuję, aby znacznie bardziej uregulować migrację zarobkową, takie jak nowa ustawa dotycząca pracy tymczasowej. To ustawa, która daje pracownikom elastycznym większe bezpieczeństwo. W ten sposób rozwiązuje się problem”.
Dodatkowe miliony na wyciągnięcie bezdomnych migrantów zarobkowych z parków i lasów: „To nieakceptowalne w cywilizowanym kraju”
Czytaj także
Dodatkowe miliony na wyciągnięcie bezdomnych migrantów zarobkowych z parków i lasów: „To nieakceptowalne w cywilizowanym kraju”
„Problemy istnieją od lat, podejście jest skomplikowane”
„Od lat Haga pracuje nad poprawą sytuacji migrantów zarobkowych. Sześć lat temu komisja pod przewodnictwem Emile’a Roemera z SP przedstawiła raport pełen rekomendacji” — mówi reporterka polityczna Floor Bremer.
„Ale problemy nadal istnieją: nieuczciwe agencje pracy tymczasowej, złe warunki mieszkaniowe, ludzie śpiący w namiotach, niskie płace i złe warunki pracy”.
„Wielu migrantów zarobkowych nadal nie jest zarejestrowanych w gminach, co sprawia, że rozwiązanie problemu jest skomplikowane. Minister Vijlbrief ma nadzieję, że dzięki tym miejscom noclegowym uda się pomóc migrantom zarobkowym i zmniejszyć uciążliwości. Fakt, że liczba miejsc noclegowych zostanie ponad dwukrotnie zwiększona, pokazuje, że problem jest duży — i sześć lat po raporcie Roemera nadal pozostaje duży”.
źródło: rtl.nl
