Wyprowadzanie robotów na spacer za 20 dolarów za godzinę. Nietypowa praca w San Francisco

Robot-pies na ulicy miasta

Spacerować po mieście z psem i dostawać za to 20 dolarów za godzinę? W San Francisco to możliwe – pod warunkiem, że pies jest robotem. Nietypowa oferta pracy jednej z firm technologicznych wzbudziła spore zainteresowanie.

Za ogłoszeniem stoi start-up Dimensional z San Francisco. Jak opisują amerykańskie media, w tym „The New York Times”, od października firma zatrudniała ludzi do wyprowadzania robotów-psów na ulice miasta. Założyciel firmy, 26-letni Stash Pomichter, mówi, że jego przedsiębiorstwo ma ponad sto robotów-psów i 50 robotów humanoidalnych. Maszyny, które chodzą po ulicach, zostały wyprodukowane w Chinach.

Na czym polega ta praca

„Właściciele” robotów spędzali z nimi od czterech do sześciu godzin, sterując nimi za pomocą pilota albo aplikacji. Stawka wynosiła 20 dolarów za godzinę, czyli około 17,80 euro. Oprócz tego część robotów chodziła po mieście pod kontrolą systemu sztucznej inteligencji.

Wymagania? Trzeba być w stanie maszerować przez kilka godzin bez przerwy, a w razie awarii zanieść robota do biura – a taki robot-pies waży około 15 kilogramów. Przed rozpoczęciem pracy kandydaci przechodzili szkolenie z zakresu bezpieczeństwa. Doświadczenie nie było wymagane. Ogłoszenie zniknęło już z sieci.

Dlaczego roboty potrzebują ludzi

Paradoks polega na tym, że roboty, które mają w przyszłości wyręczać ludzi, na razie same potrzebują człowieka. Pomichter przyznaje, że sztuczna inteligencja nie jest jeszcze gotowa, by samodzielnie zarządzać takim sprzętem. Jak tłumaczy, jeśli chce się sterować innym urządzeniem, potrzebna jest ludzka ręka.

Mieszkańcy San Francisco są przyzwyczajeni do technologicznych nowinek – po ulicach miasta jeżdżą już m.in. autonomiczne taksówki. Mimo to widok ludzi spacerujących z mechanicznymi psami robi wrażenie. Jeden z mieszkańców skomentował w mediach, że to dziwne miasto robi się coraz dziwniejsze.

Roboty zamiast ciężkiej pracy fizycznej?

Założyciel Dimensional ma ambitny cel. Liczy, że roboty przejmą w przyszłości ciężką pracę fizyczną. Jego zdaniem to „barbarzyńskie”, że ludzie wciąż muszą dźwigać ciężkie rzeczy.

Takie słowa brzmią ciekawie także w Holandii, gdzie wiele osób – w tym tysiące Polaków – pracuje fizycznie w magazynach, centrach dystrybucyjnych, szklarniach i na budowach. Automatyzacja w holenderskiej logistyce postępuje od lat, a w dużych magazynach coraz częściej pracują roboty i automatyczne systemy kompletacji zamówień. Mimo to doświadczenia z San Francisco pokazują, że nawet najnowocześniejsze maszyny wciąż potrzebują kogoś, kto je poprowadzi, poniesie albo naprawi – i że na zastąpienie człowieka w ciężkiej pracy przyjdzie jeszcze poczekać.

Źródło: NU.nl