Powerbank zapalił się w KLM. Należał do byłego szefa linii
Samolot KLM lecący w czwartek, 17 września, na Curaçao musiał zawrócić nad Atlantykiem po tym, jak w kabinie doszło do pożaru powerbanku. Według kilku źródeł NU.nl urządzenie miało należeć do Camiela Eurlingsa, byłego dyrektora generalnego KLM. Przewoźnik nie potwierdza tożsamości pasażera ze względu na ochronę prywatności.
Incydent wydarzył się w klasie biznesowej. Jedna osoba doznała lekkich obrażeń i poparzeń, a załoga szybko ugasiła ogień. Samolot wrócił na lotnisko Schiphol.
Powerbank wybuchł podczas lotu. Jedna osoba została poparzona
Według relacji pasażerów urządzenie eksplodowało z dużym hukiem. W kabinie pojawił się ogień, ale załoga KLM natychmiast zareagowała i ugasiła pożar.
Zdjęcia przekazane NU.nl pokazują również osmolone okno samolotu. Po zdarzeniu podjęto decyzję o zawróceniu maszyny do Amsterdamu.
KLM potwierdził, że jeden mężczyzna został lekko ranny i doznał poparzeń. Przewoźnik nie potwierdził jednak, że był nim Camiel Eurlings.
Pasażerowie po powrocie na Schiphol otrzymali możliwość kontynuowania podróży innym samolotem.
Były szef KLM miał zasnąć podczas ładowania powerbanku
Według dwóch niezależnych źródeł cytowanych przez NU.nl powerbank należał do Camiela Eurlingsa. Były minister i były szef KLM miał zasnąć podczas ładowania urządzenia.
Informacja wzbudza dodatkowe zainteresowanie właśnie ze względu na przeszłość Eurlingsa. Kierował on KLM od 1 lipca 2013 roku do 15 października 2014 roku, kiedy zastąpił go Pieter Elbers.
Według relacji pasażerów podczas lotu wcześniej kilkukrotnie przypominano o zagrożeniach związanych z powerbankami.
KLM nie komentuje informacji dotyczących konkretnego pasażera. Rzecznik linii przekazał NU.nl, że dane te mają charakter prywatny.
2 powerbanki na pokładzie KLM. Jest jednak ważny zakaz
Incydent przypomina o zaostrzonych zasadach dotyczących baterii litowych w samolotach. Aktualne przepisy KLM pozwalają pasażerowi zabrać maksymalnie dwa powerbanki o pojemności do 100 Wh każdy. Muszą znajdować się przy pasażerze i nie wolno umieszczać ich w schowku bagażowym nad siedzeniami.
Najważniejsza zasada brzmi jednak: powerbanku nie wolno podczas lotu używać ani ładować. KLM traktuje go jako zapasową baterię litową. Takiego urządzenia nie wolno również przewozić w bagażu rejestrowanym.
Powerbank o pojemności od 100 do 160 Wh wymaga wcześniejszej zgody przewoźnika, a urządzenia przekraczające 160 Wh są niedozwolone. KLM zabrania również przewozu uszkodzonych, wadliwych lub wycofanych z rynku baterii.
3 rzeczy, które warto sprawdzić przed wejściem do samolotu
Przed kolejnym lotem KLM najlepiej sprawdzić:
- pojemność powerbanku w Wh, która powinna być widoczna na obudowie,
- czy urządzenie nie jest uszkodzone, spuchnięte lub objęte akcją wycofania,
- czy powerbank znajduje się w bagażu podręcznym i będzie dostępny przez cały lot.
Jeżeli na urządzeniu nie ma informacji o pojemności w Wh, KLM zastrzega, że może ono nie zostać dopuszczone na pokład. Czwartkowe zdarzenie pokazuje, dlaczego linie lotnicze coraz dokładniej kontrolują sposób przewożenia baterii litowych. Niewielki powerbank wystarczył, aby rejs nad Atlantykiem został przerwany, jedna osoba doznała poparzeń, a samolot musiał wrócić na Schiphol.
źródło: www.nu.nl
