Polski bezdomny zasztyletowany w Amsterdamie

polski bezdomny zadźgany

W piątkową noc, godzinę po północy odnaleziono ciało mężczyzny przed dawnym budynkiem Elsevier w Bos en Lommer w Amsterdamie. Wstępne oględziny wskazują na to, iż ofiara zginęła od ciosów ostrym narzędziem. Policji udało się ustalić, iż denatem jest 29-letni, bezdomny Polak.

Świadkowie, którzy znaleźli mężczyznę, jak i przybyłe szybko na miejsce służby ratownicze starały się walczyć o życie poszkodowanego. Podjęto reanimację. Niestety obrażenia okazały się zbyt duże i poszkodowany zmarł. Z racji na wspomniany już charakter ran oprócz pogotowia na miejscu znalazła się również policja. Służby mundurowe ogrodziły cały obszar i rozpoczęły śledztwo mogące odpowiedzieć na pytanie, jak przebiegały ostatnie chwile życia Polaka. Takiej narodowości ów denat miał dokumenty. Badanie miejsca morderstwa trwało do rana. Dopiero o godzinie ósmej ciało zostało zabrane przez koronera.

 

Schronisko

Miejsce, gdzie znaleziono zwłoki to akademik-schronisko. Studenci zamieszkują wyższe piętra budynku. Parter i pierwsze piętro to zaś schronisko dla bezdomnych. Dlatego też w bliskim sąsiedztwie budynku Elsevier często można spotkać osoby szukające tam schronienia lub żebrzące o coś do jedzenia i pieniądze.

Jak zeznała część mieszkańców, Polak był tutaj widywany od pewnego czasu. Wiele wskazuje na to, iż był bezdomnych i nocował w schronisku. Nieoficjalnie mówi się, iż napastnikiem miał być również jeden z pensjonariuszy przytułku. Nie wiadomo jednak kto to miałby być. Recepcjonista schroniska nie chce komentować całej sprawy, wskazuje jedynie, iż ktoś po prostu umarł, to się zdarza.

 

Mieszkańcy budynku, jak i okolicznych domów wskazują, iż nocne wydarzenia wielu z nich napawały niepokojem. Za 10 minut pierwsza niektórzy widzieli bójkę, podczas której jeden z oponentów się przewrócił. To jednak z racji na studentów oraz bezdomnych nie jest nowością. Podobne zdarzenia miały już tam miejsce i wszystko dobrze się kończyło.  Dopiero osoby, które podszyły bliżej, zobaczyły, w jakim stanie jest leżący na ziemi bezdomny i powiadomiły służby. Nikt ze świadków tamtego zdarzenia nie widział dokładnie napastnika, nie mówiąc już o zapamiętaniu jego twarzy.

Polski bezdomny pada ofiarą porachunków?

Funkcjonariusze na chwilę obecną nie zatrzymała nikogo w tej sprawie. Prowadzone jest śledztwo, policja nie wskazuje na ewentualnych podejrzanych. Nie mówi również nic o możliwym motywie. Trudno więc powiedzieć, czy były to porachunki wśród bezdomnych, czy też ktoś chciał rozprawić się z elementem „zaśmiecającym” jego miasto. Polscy bezdomni często bowiem stają się ofiarami grup młodzieży, które uważają, iż to one rządzą w rejonie.