Polak nie widział traktora dochodzi do śmiertelnego wypadku

Polak spędzi trzy lata w holenderskim więzieniu

Płacz, żal i bezsilność. Te emocje towarzyszyły 25-letniemu Polakowi. G. oskarżony jest o spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym, 15 stycznia 2019, roku na Middelsluissedijk, w Numansdorp. Podczas czołowego zderzenia zginął jego przyjaciel, a on sam musiał uciekać z Holandii.

Emocje na sali sądowej

Przyglądając się ostatniej rozprawie, przed wydaniem wyroku nie można mieć wątpliwości, iż nasz rodak bardzo przeżywa to co zrobił. Od feralnego, 15 stycznia 2019 roku, nadal targają nim straszne emocje. Widać to było, gdy sędzia i prokurator podsumowywali wydarzenia, które wtedy miały miejsce. Oskarżony siedział na swoim miejscu i wpatrywał się w blat stołu. Widać było, iż walczy ze sobą, by utrzymać fason. Walka ta jednak bardzo szybko okazała się przegrana. Oczy zrobiły się szklane, a po policzku pociekły łzy.

 

Chwila nieuwagi przyczyną wypadku

Gdy doszło do wypadku było jeszcze wcześnie, ale z racji na zachmurzenie i padający deszcz na dworze, była szarówka. G jechał wraz ze swoim przyjacielem do pracy przy sortowaniu papryki. Mężczyzna był w bardzo dobrym humorze. Dopiero co wrócił bowiem do Holandii z urlopu w Polsce. Mężczyźni rozmawiali całą drogę, jak wspominał oskarżony, chciał opowiedzieć wszystko, co go spotkało w ojczyźnie, podzielić się spostrzeżeniami i anegdotami. Gdy jednak jechali Middelsluissedijk stało się coś niedobrego. Oskarżony ściął zakręt i znalazł się na przeciwnym pasie jezdni. Tam zaś dosłownie nadział się na traktor jadący z prędkością 30 kilometrów na godzinę. Maszyna ta nie jechała szybko, ale najprawdopodobniej chwila nieuwagi sprawiła, iż i tak było to za szybko dla Polaka, aby uniknąć wypadku.

Śmierć w szpitalu

Na skutek zderzenia śmierć poniósł pasażer 25-latka. Mężczyzna jechał z oskarżonym siedząc z przodu, na siedzeniu pasażera. Człowiek ten nie miał zapiętych pasów. W efekcie, na skutek kolizji, doznał on poważnych uszkodzeń mózgu. Poszkodowany przeżył wypadek, ale zmarł dwa dni później w szpitalu.

 

Bolesny powrót

Brak zapiętych pasów u ofiary najprawdopodobniej uratował 25-latka przed wysokimi żądaniami prokuratora. Oskarżyciel za ten wypadek ze skutkiem śmiertelnym domaga się dla naszego rodaka tylko 180 godzin prac społecznych i rocznego zakazu prowadzenia pojazdów. Trudno jednak powiedzieć jak do sprawy podejdzie sąd. 25-latek mieszka obecnie w Polsce. Musiał opuścić Holandię, praktycznie uciekać z kraju z racji tego, iż po wypadku grozili mu znajomi ofiary i nie czuł się w Niderlandach bezpiecznie.

 

Spotkanie z rodziną

W ostatnich słowach 25-latek stwierdził, iż wciąż modli się za swojego przyjaciela. Chciałby również odwiedzić jego grób w Polsce i przeprosić rodzinę ofiary za to co się stało, chociaż nie wie, jak ludzie na niego zareagują. Dodał również po raz kolejny, iż nie widział traktora i że trauma zostanie z nim przez całe życie. W odpowiedzi na to sędzia stwierdził, iż Polak powinien zrobić to co podpowiada mu serce.
Orzeczenie w sprawie za dwa tygodnie.