Po polsku w holenderskiej szkole – Amsterdam promuje dwujęzyczność

Policja znała napastnika ze szkoły

Czy już niedługo uczniowie, w szkołach w stolicy Niderlandów, będą mówić po polsku? Wiele wskazuje na to, iż tak i nie chodzi tu o polskie placówki. Władze Amsterdamu chcą, by dwujęzyczność w placówkach oświatowych stała się normą (przynajmniej na przerwie). Wszystko po to, by dzieci nie miały trudności w nauce, czuły się bardziej pewne siebie, a ich rodzice mogli łatwiej wspierać swoje pociechy i kontaktować się z nauczycielami.

Różnorodna stolica

Najnowsze badania wskazują na to, iż w stolicy Królestwa Niderlandów można spotkać przedstawicieli 180 narodowości. Ta różnorodność etniczna widoczna jest również w szkołach. Coraz więcej uczniów oprócz niderlandzkiego włada drugim, rodzinnym, domowym językiem. Owa dwujęzyczność przez wiele lat była w szkole może nie zwalczana, ale niezbyt pożądana. Teraz ma się to zmienić. Rada miejska zamierza zrobić wszystko, by aktywnie wspierać wielojęzyczność w placówkach oświatowych.

 

Pomaga w rozwoju

Gmina chce wprowadzić takie działania, by przekonać szkoły, że dwujęzyczność nie jest czymś złym. Samorządowcy zamierzają wskazać, iż dwujęzyczność pomaga w rozwoju umysłowym dziecka. Nauczyciele nie powinni więc strofować uczniów za używanie drugiego jeżyka. Podopieczni nie powinni być też za to karani.

 

Społeczność

Oczywiście nie chodzi tu o to, by dziecko na języku niderlandzkim odpowiadało nauczycielce po polsku czy hiszpańsku. Tam, gdzie jest to konieczne, nauczyciele powinny wymagać odpowiadania w języku urzędowym. Radni chcą jednak pozbyć się zakazów: „Wiem, że są szkoły, w których obowiązuje zakaz mówienia w języku obcym. Wszystkie badania naukowe pokazują, że jest to bardzo nierozsądne”, mówi stołeczny radnym Marjolein Moorman, dziennikarzom AD.

 

Dwujęzyczność

Samorządowcom nie chodzi oczywiście, by dzieci nie uczyły się niderlandzkiego. Wskazują jednak, iż dwujęzyczność pomaga w nauce, rozwijają się sieci neuronalne. Mówiąc ogólnie dwujęzyczność „podkręca umysł”, który dzięki temu lepiej radzi sobie też z przedmiotami, które nie wymagają znajomości języka, takimi jak np. matematyka czy chemia.
Oprócz tego dwujęzyczność w szkole zwiększa pewność siebie uczniów. Młodzi ludzie mogą bowiem porozumiewać się na przerwie z rówieśnikami bez bariery językowej (np. grupa polskich uczniów), to zaś powoduje, iż dziecko po prostu czuje się lepiej.

Nierówność

Inicjatorzy pomysłu, samorządowcy z GroenLinks i Denk wskazują również na nierówność w szkole. Dwujęzyczność w niderlandzkich placówkach oświatowych nie jest niczym nowym. W wielu przypadkach jest bardzo mile widziana przez nauczycieli. Ma to jednak tylko miejsce, gdy dzieci mówią, np. po niderlandzku oraz po niemiecku, francusku czy angielsku. Gdy jednak nagle dziecko zaczyna mówić po polsku, turecku dla nauczycieli robi się problem. Wtedy to dwujęzyczność staje się niemile widziana.

 

Rozsądek

„(Wielojęzyczność – red) To nie znaczy, że nauczyciele muszą mówić 180 różnymi językami, że testy muszą być przeprowadzane w różnych językach lub że materiały dydaktyczne są tłumaczone na inne języki. Oznacza to, że rodzice i uczniowie mogą wejść do szkoły z innym językiem, że mogą czytać, mówić na głos w innym języku. Wszyscy możemy posiąść to bogactwo” – mówi Moorman. Wskazując, iż należy zachować umiar, nie popadając w przesadę. W Holandii powinno się bowiem mówić, gdy trzeba po holendersku. Inaczej bowiem dzieci nie poradzą sobie w dorosłym życiu, nie znając języka kraju, w którym żyją.

Źródło:  AD.nl