Oszustwo na policjanta w Holandii

Ataki na kobiety w stolicy Holandii

Wczoraj ostrzegaliśmy Państwa o nowym oszustwie telefonicznym z numerów komórkowych 06. Okazuje się jednak, iż to nie jedyna nowinka wśród przestępców. Okazuje się również, że rabusie podają się też za policjantów, chcą w ten sposób wyłudzić od nas pieniądze.

Przytaczana tu sprawa niejako wiąże się z tą, o której pisaliśmy wczoraj. Oszuści również dzwonią do mieszkańców Niderlandów. Nie podają się jednak za pracownika Belastingdienst czy firmę kurierską, ale za oficera policji. Liczą bowiem, iż przedstawienie się jako agent X, albo oficer Y pozwoli im wzbudzić zaufanie rozmówcy.

 

To działa

W wielu przypadkach to działa. Jeśli oszust dobrze wybierze ofiarę, to ta może mieć duże problemy z rozpoznaniem przekrętu. Wszystko dlatego, iż jak wiadomo, policja nie dzwoni do ludzi spod numeru 112. Fałszywy oficer może zadzwonić z numeru służbowego i przedstawić się prawdziwym imieniem i nazwiskiem, to jest takim, które jak w Google wpiszą potencjalne ofiary, faktycznie pojawi im się podobizna i materiały na temat rzekomego oficera. Ba może on nawet w rozmowie nawiązywać do sprawy, o której potencjalna ofiara może przeczytać. Wszystko to sprawia, iż rozmówca zwykle zaczyna wierzyć oszustowi na słowo.

 

Przestępstwa

Oszust nie mówi na dzień dobry, iż potrzebuje dane konta bankowego rozmówcy. Zwykle sytuacja jest odwracana, iż przestępca wskazuje, że osoba po drugiej stronie słuchawki widnieje na przelewach jednego z podejrzanych. Wskazując, iż konto to działa jak słup, pieniądze pojawiają się i znikają z niego w ciągu kilku chwil, zanim zostaną dokładnie zaksięgowane. Dlatego też w śledztwie proszą rozmówców o przekazanie danych do konta. Jeśli zaś tego nie zrobią, może to oznaczać, że są zamieszani w sprawę i czerpią z tego korzyści. Ewentualnie fałszywy oficer grozi czasem też sankcjami z tytułu paragrafów o utrudnianiu śledztwa. Wszystko to ma wzbudzić strach w ofierze. Strach, powodujący czasem, iż to same ofiary wychodzą z propozycją przekazania danych, tak aby oczyścić się z ewentualnych podejrzeń.
Gry więc rozmówca w końcu godzi się przekazać dane, okazuje się, iż oficer „przypadkiem” jest w okolicy i za kilka minut podjedzie odebrać, np. kartę do bankomatu lub dane do konta. Wszystko to ma dziać się pod jak największą presją czasu, by ofiara nie zdążyła nawet pomyśleć, że to jest przekręt.

Dwie drogi

Na koniec pozostają więc dwie drogi: albo złodziejowi udaje się wyłudzić informacje przez telefon. Albo jak wspomnieliśmy wyżej, podjeżdża, jako tajniak do domu ofiary, pokazuje przez ułamek sekundy podrobioną legitymację służbową, odbiera kartę, dziękuje za obywatelską postawę i znika tak samo szybko jak pieniądze z konta ofiary.

Dlatego też policjanci (ci prawdziwi), wskazują, iż funkcjonariusze nigdy nie każą nikomu podawać swoich danych bankowych, instalować specjalnych programów na telefonach czy komputerach, ani tym bardziej przekazywać swoich kart do bankomatu, czy innych dokumentów.