Nie chcą czekać na śmierć swoich rodzin

Rząd zostawił 22 osoby na śmierć

Holenderska armia ewakuowała z Afganistanu swoich tłumaczy, którzy bali się pozostać w kraju po tym jak władze w nim przejęli Talibowie. Teraz ewakuowani idą do sądu. Czemu? Jak wskazują, nie chcą czekać na to, iż islamiści wymordują ich rodziny. Armia bowiem odmówiła ewakuacji ich krewnych. Dlatego też na drodze sądowej uchodźcy chcą walczyć o to, by niderlandzki rząd wydostał również ich bliskich.

Decyzję o walce o swoich najbliższych Afgańczycy powzięli po tym jak niderlandzkie Ministerstwo Obrony Narodowej zapowiedziało, iż nie chce współpracować w zakresie przyjazdu krewnych ewakuowanych afgańskich pracowników. Wojsko "ma gdzieś", iż Talibowie, gdy nie będą w stanie dopaść tłumaczy, zemszczą się za ich zdradę na ich braciach czy siostrach, którzy zawinili tylko tym, że ich krewny postanowił pomóc „okupantom”.

W efekcie ewakuowani Afgańczycy, bojąc się, iż krewnych mogą spotkać potężne tortury, a później długa i bolesna śmierć, zdecydowali się iść do sądu. Sześć rodzin wspólnie udaje się do wymiaru sprawiedliwości, aby wymusić ewakuację swoich bliskich. Ich zdaniem Królestwo Niderlandów winne jest zapewnienia bezpieczeństwa ich rodzinom. Podobne zdanie ma również prawnik reprezentujący Afgańczyków. Wskazuje on, iż władze nie wzięły pod uwagę niebezpieczeństwa, jakie spadło na krewnych tych ludzi. Dlatego też Ministerstwo Obrony nie tyle może, co ma obowiązek zadbać o nich dobro.

Moralny obowiązek

Jak wskazuje jeden z ewakuowanych tłumaczy, przez 20 lat służył holenderskiej armii. Chodził z nimi po górach, był rozpoznawalny przez tamtejszą społeczność. Wojsko cały czas obiecywało bezpieczeństwo jemu i jego bliskim. Teraz jednak czuje się zdradzony, ponieważ jego rodzina, jego bracia i siostry zostały w kraju, a władza ma to gdzieś. Sytuacja ta budzi również niesmak wśród wielu Holendrów. Mieszkańcy Niderlandów wiedzą, iż ewakuacja odbywała się pod ogromną presją czasu, ale nie rozumieją, jak można tak brutalnie wystawić swoich sojuszników. Swoich przyjaciół. Ludzie ci bowiem podejmując współpracę z Holendrami, ryzykowali nie tylko swoim życiem, ale i życiem swoich krewnych, a wojsko zapewniało, iż da im ochronę. Teraz odwraca się zaś od nich plecami. Tak nie postępują sojusznicy. Tak nie postępują ludzie godni. Podobną odrazę do działań Ministerstwa Obrony żywią nawet wojskowi służący w Afganistanie. Wielu z nich poznało bowiem rodziny swoich tłumaczy i zaprzyjaźniło się z nimi.

 

Prywatna inicjatywa

Afgańczycy przybyli do Holandii wskazują, iż zrobią wszystko, by wydostać swoich krewnych. Jeśli niderlandzki sąd nie przyzna im racji, spróbują to zrobić w inny sposób. Jak jeden z nich powiedział w programie telewizyjnym Khalid & Sophie. „Szukamy rozwiązania dla tych osób, aby mogli opuścić kraj również poza rządem”.