Holenderska armia wysłana do Curaçao

Ministerstwo Obrony Holandii oficjalnie potwierdziło, iż armia Królestwa Niderlandów została wysłana z interwencją na Karaiby. Wojsko wylądowało na Curaçao, na prośbę tamtejszych władz. Mają pilnować porządku na wyspie.

Prośba o bratnią pomoc

W ciągu ostatnich kilku dni na Curaçao, w terytorium zależnym od Holandii, będącym de iure autonomicznym krajem wchodzącym w skład Królestwa Niderlandów, leżącym na Karaibach, w archipelagu Małych Antylach, było bardzo niespokojnie. Formalnie jest to odrębny kraj od 2010 roku. Niemniej jednak do tej pory uznaje zwierzchnictwo Niderlandów między innymi w zakresie obrony wyspy.

W tym małym, wyspiarskim państewku dochodziło do licznych niepokojów społecznych i protestów. Wszystkie te działania lokalnych mieszkańców były skierowane przeciwko tamtejszemu premierowi Eugene'owi Rhuggenaathowi i jego rządowi. Rhuggenaat widząc, iż sytuacja wymyka się coraz bardziej spod kontroli i uzmysławiając sobie, iż lokalna policja może nie mieć wystarczającej siły, by zachować ład społeczny, zgłosił się z prośbą o pomoc do władz w Hadze.

 

Armia z misją policyjną

Holenderscy żołnierze, którzy w ostatnich dniach dotarli na wyspy karaibskie, nie są tam po to, by tłumić protesty. Jak podaje rzecznik holenderskich sił zbrojnych, wojsko ma bronić ważnych obiektów na wyspie, w tym między innymi placówek rządowych. Armia staje się więc niejako żandarmami, którzy mają współpracować z policją, aby ta mogła odzyskać zdolność utrzymania lokalnego porządku. Wielu bowiem funkcjonariuszy ze skromnych wyspiarskich sił stróżów prawa, pilnowało obiektów rządowych, zamiast np. walczyć z przestępczością na ulicach. Ponadto jak podał rzecznik policji Curaçao, tworzone są łączone patrole, a armia z Europy pomaga szkolić lokalnych oficerów. Wszystko wygląda więc, iż niby nic się nie stało. Dziwi jednak fakt, iż żadna ze stron nie chce zdradzić, jak liczny kontynent został przerzucony przez Atlantyk. Być może jednak, zamiast transportować marines, posłużono się personelem z dwóch baz Niderlandzkiej marynarki wojennej na Karaibach. Stacjonuje w nich 800 wojskowych i cywilnych członków personelu.

 

Niezadowolenie społeczne

Curaçao przeżywa obecnie bardzo trudny okres w swojej historii. Kraj ten opiera praktycznie całą swoją gospodarkę na turystyce. Obecnie zaś, z racji kryzysu koronowego, ten motor ciągnący państwo do przodu stanął. Ludzie, którym nagle bieda zajrzała w oczy, wyszli na ulicę, obarczając za swoją złą sytuację władze. Protesty i demonstracje zamieniły się w wielu miejscach w akcje grabieży sklepów, czy podpalania budynków publicznych. Przybrały one taką skalę, iż policja nie dawała już sobie z nimi rady.