Grypa – nowa epidemia w Królestwie Niderlandów

Grypa - nowa epidemia w Królestwie Niderlandów

We wtorek holenderski rząd ogłosił, iż z dniem 23 marca znosi obostrzenia koronowe. Gabinet stwierdził bowiem, iż przy tym poziomie zakażeń COVID-19 są one niepotrzebne. Kilkanaście godzin po wystąpieniu ministra zdrowia, RIVM ogłosił jednak wybuch kolejnej epidemii. Liczba zakażeń wzrosła bowiem gwałtownie drugi tydzień z rzędu. O jakiej epidemii mówimy? Holandię nawiedziła grypa.

Liczba Holendrów zakażonych grypą gwałtownie rośnie już drugi tydzień z rzędu. Oznacza to, iż w krainie tulipanów można mówić o epidemii tego wirusa. Informację tę oficjalnie przekazał RIVM wraz z instytutami badawczymi Nivel i Erasmus MC, bazując na informacjach od laboratoriów analitycznych, szpitali i lekarzy rodzinnych z GGD.

 

Epidemia grypy

Kiedy w Niderlandach można mówić o epidemii grypy? Wtedy, gdy ponad 58 na 100 000 osób odwiedza swojego lekarza przez dwa tygodnie z rzędu z objawami grypopodobnymi, a co najmniej 10 procent z nich ma wirusa grypy. W ciągu zaś ostatnich dni wirusa grypy odkryto nie w 10% pobranych próbek, a w co drugiej.

To wina liberalizacji

Czym spowodowany jest tak nagły przyrost chorych? Lekarze i epidemiolodzy nie mają wątpliwości, iż wiąże się on ze zniesieniem obostrzeń koronowych. Ludzie nie noszą maseczek i wchodzą w bliższy kontakt ze sobą, to zaś pozwala rozprzestrzeniać się patogenowi. Wirus ten bowiem rozprzestrzenia się podobnie jak COVID.

 

Grypa, a COVID

Co ciekawe, w tym sezonie dużo mniej osób zgłasza się z grypą do lekarza. Jak wskazują eksperci, wszystko to spowodowane jest koronawirusem. W przypadku ludzi wielokrotnie zaszczepionych objawy grypy czy Omikronu są praktycznie nie do rozpoznania. Dlatego też większość Holendrów, zgodnie z zaleceniami rządu, mając objawy grypopodobne, udaje się do punktów testowych. Gdy tamtejsze badania dają wynik negatywny, szczęśliwi wracają do domu i leczą się sami.
Wszystko to sprawiło, iż lekarze pierwszego kontaktu dość rzadko obecnie diagnozują grypę. Skąd więc RIVM wie o rosnącej liczbie przypadków? Wszystko dlatego, iż już w listopadzie ubiegłego roku zdecydowano się badać próbki z punktów testowych w Amsterdamie i Utechcie nie tylko pod kątem COVID-19, ale właśnie i zwykłej grypy. To właśnie one w głównej mierze wykazały ostatnie, nagłe wzrosty.

 

Źródło:  Nu.nl