Czy lekarze odejdą od łóżek pacjentów?

W Holandii nie będzie komu leczyć - lekarze chcą protestować

Holendrzy w najbliższym czasie mogą spotkać się z problemem, z którym Polacy mieszkający nad Wisłą borykają się od dłuższego czasu. Związki zawodowe zrzeszające pracowników szpitali akademickich grożą strajkiem, jeśli NFU, nie zastosuje się przed 6 września do szeregu żądań związkowców. Czyżby więc lekarze i pielęgniarki mieli odejść od łóżek pacjentów?

Gdy nie wiadomo o co chodzi, to zwykle chodzi o pieniądze. Tu jest bardzo podobnie. Negocjacje dotyczące nowych układów zbiorowych dla personelu szpitali akademickich utknęły w martwym punkcie w czerwcu. Wszystko dlatego, iż reprezentujące personel związki zawodowe nie były w stanie dojść do porozumienia z pracodawcami (NFU). Związkowcy domagali się strukturalnej podwyżki płac o 3 procent dla wszystkich pracowników. Lepszych umów pod kątem czasu pracy i odpoczynku. Punktem spornym było też podejście do kwestii niedoborów kadrowych, przez co pracownicy bardzo często są przemęczeni i nie mają wystarczającej ilości czasu na pacjenta.

 

Ultimatum

Propozycje związkowców nie znalazły jednak uznania u NFU. W efekcie zdecydowano postawić ultimatum. Jeśli żądania nie zostaną spełnione, to władze szpitali muszą przygotować się na wyjątkowo niespokojną jesień pełną strajków i protestów. Czy więc lekarze i pielęgniarki odejdą od łóżek pacjentów? I tak i nie. Etyka zawodowa nie pozwala im porzucić pracy. Nie wykluczają jednak protestu polegającego na wprowadzeniu „niedzieli” w dni powszednie. Jak to rozumieć? W szpitalu, np. w środę tak jak w niedzielę nie będą odbywać się żadne planowe zabiegi, badania, działania. Wyjątkiem będą przyjęcia na oddział ratunkowy, oddział intensywnej terapii, oddział onkologii i monitorowania kardiologicznego oraz oddział położniczy. Mówiąc prościej, lekarze będą tylko ratować życie, nic więcej.

Duży problem

Negocjacje między związkami a NFU dotyczą w sumie 80 000 pracowników w Amsterdam UMC, Erasmus MC, LUMC, Maastricht UMC+, Radboudumc, UMCG i UMC Utrecht. Nie ma więc mowy o tym, że dyrektorom placówek w razie protestów uda załatać się nagle powstałe braki kadrowe. Czyżby więc władze nie miały innego wyjścia jak tylko przystać na żądania związkowców?