Chciał od dziecka przyuczać syna do zawodu?

2020 był wyjątkowo bezpieczny

Pracodawcy często poszukują młodego pracownika z wieloletnim doświadczeniem. Jak to zrobić? Pewien 26-letni Holender znalazł rozwiązanie tego problemu. Postanowił zabrać swojego już rocznego syna do pracy, by od małego przekazywać mu tajniki swojego zawodu. A może po prostu nie stać go było na żłobek?

Nauka od dziecka - zabiera syna do pracy

Naukę skomplikowanej i trudnej sztuki sprzedaży oraz poznawania potrzeb klienta przerwała jednak policja. Holender nie tylko musiał opuścić swoje miejsce pracy razem z dzieckiem, ale też zostaną mu postawione zarzuty. Wiele wskazuje nawet na to, iż za to co zrobił, przed dłuższy czas nie będzie mógł nawet widywać się z synem.

 

Specjalista od spraw sprzedaży

26-latek był samodzielnym specjalistą do spraw sprzedaży detalicznej. Mężczyzna potrafił z daleka rozpoznać klienta. Wyczuć jego potrzeby i zaoferować najlepsze możliwe rozwiązanie ich spełnienia, dostarczając od razu towar najwyższej jakości. Mówiąc krótko mieszkaniec Tilburga był dilerem. Zatrzymany handlował kokainą z wnętrza swojego samochodu, na którego tylnym siedzeniu był roczny chłopczyk. Syn zatrzymanego. Być może to właśnie pilnowanie dziecka nieco rozkojarzyło przestępcę, iż nie zobaczył patrolu policji, który namierzył go, gdy ten dokonywał transakcji z 46-latkiem (również zatrzymanym).

 

Niespodzianka

W momencie zakończenia wymiany prochy-pieniądze policja zatrzymała mężczyzn na gorącym uczynku. Wtedy też policjanci zobaczyli, iż w całą sprawę zamieszany jest ktoś jeszcze, na tylnej kanapie ujrzeli syna dilera. Na szczęście brzdąc nie otrzymał tak jak jego tatuś kajdanek na ręce. Został jednak zabrany przez policję, która opiekowała się malcem, aż nie przybyli po niego inni prawni opiekunowie.

 

Kiepskie zarobki?

Interwencja policji nie pozwoliła więc, by dziecko zdobywało doświadczenie zawodowe od małego. Niektórzy jednak wskazują, iż przestępca miał dobry pomysł. Ojciec z małym dzieckiem budzi bowiem zwykle pozytywne emocje i nie kojarzy się z zabronionymi działaniami. Inni śmieją się, że mężczyźnie musiało ewidentnie źle iść w zawodzie, skoro brał syna ze sobą, w przeciwnym razie byłoby go stać na opłacenie żłobka lub nawet prywatnej niani, która zajęłaby się synem, gdy ten byłby w pracy.