Beekse Bergen: pantera zaatakowała opiekunkę. Lekarze walczą o jej życie
Opiekunka z parku safari Beekse Bergen walczy o życie po ataku pantery perskiej. Kobieta pracowała z tymi zwierzętami od ośmiu lat, a w parku – z krótkimi przerwami – prawie 40 lat. Według parku szanse na jej powrót do zdrowia są bardzo małe.
Do ataku doszło w sobotę rano w Beekse Bergen w Hilvarenbeek (Brabancja Północna). Opiekunka była sama w pomieszczeniu z dwiema panterami perskimi. Z powodu złej pogody zwierzęta przebywały wtedy w budynku, a nie na wybiegu. Jedna z panter zaatakowała kobietę, która odniosła poważne obrażenia głowy i szyi.
Ranna zdołała jeszcze wezwać pomoc przez krótkofalówkę. Trafiła do szpitala, gdzie przeszła operację. Park informował początkowo, że zabieg się udał, ale stan kobiety pozostawał poważny.
Utrzymywana w śpiączce farmakologicznej
Opiekunka przeżyła pierwszą noc, ale od tego czasu lekarze utrzymują ją w śpiączce farmakologicznej i nie mogą jej wybudzić. W niedzielę wieczorem park przekazał, że jej stan jest krytyczny, a szansa na wyzdrowienie – bardzo mała. Lekarze obawiają się, że kobieta nie przeżyje.
Beekse Bergen podkreśla, że jest głęboko poruszony tym, co się stało. Park wspiera rodzinę, współpracowników i bliskich kobiety, także dodatkową pomocą psychologiczną dla osób, które jej potrzebują.
Jak doszło do ataku? Brak kamer w pomieszczeniu
Na razie nie wiadomo, co dokładnie wydarzyło się w środku. W pomieszczeniu dla panter nie ma kamer. Standardowo pracownicy nie przebywają w tej samej przestrzeni co drapieżniki, dlatego wyjaśnienie, dlaczego opiekunka znalazła się sama przy zwierzętach, będzie kluczowe.
Własne dochodzenie prowadzi park, a niezależnie od niego sprawę bada holenderska inspekcja pracy (Nederlandse Arbeidsinspectie). Instytucja ta zajmuje się poważnymi wypadkami przy pracy i sprawdza, czy pracodawca zadbał o bezpieczne procedury.
Rzecznik parku zaznaczył, że pantery zachowały się zgodnie ze swoją naturą. Jak podkreślił, to były i pozostaną drapieżniki. Opieka nad zwierzętami się nie zmienia – przebywają na zewnątrz i są karmione oraz doglądane jak zwykle.
Park pozostaje otwarty
Beekse Bergen to jeden z najbardziej znanych parków safari w Holandii, chętnie odwiedzany także przez polskie rodziny mieszkające w Brabancji. Mimo tragedii park nie zamyka bram. Decyzję podjęto w porozumieniu z rodziną opiekunki, która – jak podkreśla park – była bardzo związana ze zwierzętami i z miejscem, w którym przepracowała niemal całe życie zawodowe.
Wyniki dochodzenia inspekcji pracy mogą mieć znaczenie dla zasad pracy z dużymi drapieżnikami nie tylko w Beekse Bergen, ale też w innych holenderskich ogrodach zoologicznych i parkach.
Źródło: NOS