Hakerzy rozmrozili chłodnie w sklepach. W Holandii 17 firm, ubezpieczenie raczej nie pomoże

Dłoń w rękawiczce otwiera lodówkę z mrożonkami w sklepie

Po hakerskim ataku na systemy chłodnicze sklepów w kilku krajach Europy właściciele liczą straty. W Holandii poszkodowanych zostało co najmniej 17 firm, głównie mniejszych sklepów. Problem w tym, że ubezpieczenia od cyberataków zwykle nie pokrywają zepsutego jedzenia.

W nocy z niedzieli na poniedziałek nieznani sprawcy zdalnie przestawili urządzenia chłodnicze w tryb rozmrażania. Ucierpiały sklepy w kilku krajach Europy – m.in. w Belgii, a według doniesień także w Szwecji, Luksemburgu i Niemczech. W Belgii celem były m.in. supermarkety sieci Delhaize i jeden ze sklepów IKEA. Według flamandzkich mediów użyto tej samej metody, co przy ataku na setki francuskich sklepów na początku października.

Unijny komisarz ds. rolnictwa i żywności Christophe Hansen ocenił, że była to celowa próba zakłócenia zaopatrzenia w żywność.

Duże sieci w Holandii bez strat

W Holandii, według dostawcy systemów chłodniczych Danfoss, poszkodowanych zostało co najmniej 17 mniejszych firm, m.in. sklepów osiedlowych. Branżowa organizacja supermarketów CBL poinformowała, że jej członkowie – czyli duże sieci – nie zostali dotknięci atakiem. Do związku rzeźników KNS nie wpłynęło żadne zgłoszenie. Belgijska sieć Delhaize podała we wtorek, że jej sklepy znów działają normalnie, a dostawy idą zgodnie z planem.

Klienci nie powinni więc spodziewać się wielotygodniowych braków na półkach, jak niedawno po cyberincydencie w Albert Heijn.

Straty idą w dziesiątki tysięcy euro

Łącznej kwoty strat jeszcze nie ma, są tylko pojedyncze szacunki. Właściciel Delhaize w belgijskim Hoeilaart szacuje szkody na co najmniej 100 tys. euro, nie licząc utraconego utargu – sklep był zamknięty do południa. W innym sklepie Delhaize do kosza trafiło jedzenie warte ok. 60 tys. euro. Jeden z holenderskich przedsiębiorców wycenił swoje straty na 80 tys. euro.

Ekspert ubezpieczeniowy Tim van Lier z Baobab Risk Solutions wyjaśnia, że typowe ubezpieczenie od cyberataków pokrywa naprawę systemów IT i koszty reagowania na incydent, ale nie zepsuty towar. Szkody fizyczne zwykle są wyłączone z ochrony. Według ekspertów najpewniej to same sklepy poniosą koszty. Prawnik Peter Kager z ICT Recht zwraca uwagę, że ubezpieczyciel nie wypłaci odszkodowania, jeśli uzna, że firma częściowo sama zawiniła – np. zaniedbując zabezpieczenia.

Stare urządzenia bez aktualizacji

Instalacje chłodnicze były dostępne przez internet, a część z nich była słabo zabezpieczona. Danfoss przy okazji ataku we Francji wskazywał, że wiele zaatakowanych urządzeń było przestarzałych i nie otrzymywało już aktualizacji. Eksperci podkreślają, że to problem wielu systemów sterujących fizycznymi urządzeniami – chłodniami, pompami, śluzami czy windami.

Co to oznacza dla klientów

Dla klientów ważne jest jedno: sklep, w którym chłodnia nie działała prawidłowo, powinien wycofać towar ze sprzedaży. Jeśli kupione mrożonki są miękkie, a produkty z lodówki ciepłe albo pachną inaczej niż zwykle, nie jedz ich i zwróć je do sklepu z paragonem. Wielu Polaków pracuje też w holenderskich chłodniach i centrach dystrybucji żywności – tam podobne ataki mogą oznaczać przestoje i dodatkową pracę przy utylizacji towaru.

Źródło: NU.nl