Alarm w Ter Apel! Czerwony Krzyż ucieka z ośrodka, bo „nie da się już bezpiecznie pracować”
Alarm w Ter Apel! Czerwony Krzyż ucieka z ośrodka, bo „nie da się już bezpiecznie pracować”
Czerwony Krzyż i VluchtelingenWerk od soboty wstrzymują świadczenie pomocy na trawniku przed centrum dla osób ubiegających się o azyl w Ter Apel z powodu pogarszającej się sytuacji bezpieczeństwa. W ostatnim czasie „niewielka grupa osób” doprowadziła tam do kilku incydentów.
Ważna wiadomość
Organizacje pomocowe poinformowały o tym w piątkowy wieczór. Nie są już w stanie zagwarantować bezpieczeństwa swoim pracownikom i wolontariuszom. Obie organizacje od 20 maja udzielały pomocy osobom ubiegającym się o azyl, które przebywały na terenie przed ośrodkiem z powodu braku miejsc w placówkach recepcyjnych.
Według VluchtelingenWerk niebezpieczna sytuacja jest powodowana głównie przez niewielką grupę osób, które mają małe szanse na uzyskanie azylu w Holandii. Czerwony Krzyż mówi o „małej grupie mężczyzn, którzy zazwyczaj nie należą do osób potrzebujących pomocy”.
– Pracownicy organizacji pomocowych czują się zagrożeni, a sytuacji na terenie nie da się kontrolować – przekazano.
VluchtelingenWerk wyraża „poważne obawy” o osoby składające wnioski o azyl w Ter Apel, które ucierpią z powodu tej decyzji.
– Osoby szczególnie narażone, takie jak dzieci, kobiety w ciąży i chorzy, mogą teraz zniknąć z pola widzenia – ostrzega przewodniczący zarządu Frank Candel.
– To bardzo trudna decyzja – przyznaje Harm Goossens, dyrektor Czerwonego Krzyża. – Zdajemy sobie sprawę, co to oznacza dla ludzi, którym udzielamy pomocy.
VluchtelingenWerk pisze, że „obecna sytuacja była do przewidzenia” od chwili, gdy Centralny Organ ds. Przyjmowania Osób Ubiegających się o Azyl, czyli COA, przestał radzić sobie z napływem osób. Organizacja nazywa to bezpośrednim skutkiem „zablokowanego systemu azylowego”.
Obie organizacje apelują do gmin, aby podjęły działania w sprawie miejsc zakwaterowania, tak aby ludzie nie musieli dłużej przebywać na terenie przed ośrodkiem.
Pracownicy Czerwonego Krzyża pakują się i opuszczają Ter Apel
Gmina Westerwolde, do której należy Ter Apel, informuje, że rozpoznaje sytuację opisywaną przez organizacje pomocowe. Według gminy na terenie przed ośrodkiem mieszają się różne grupy osób ubiegających się o azyl: osoby, które dopiero przybyły, oraz osoby przebywające tam dłużej, które powodują uciążliwości.
Gmina przekazuje, że w ostatnich tygodniach liczba incydentów wzrosła. Dodaje, że skierowanie dodatkowych strażników i policji nie jest rozwiązaniem strukturalnym.
– Rzeczywiste rozwiązanie polega na pilnym utworzeniu wystarczającej liczby miejsc recepcyjnych rozmieszczonych w całym kraju – podkreśla gmina.
Westerwolde wielokrotnie przekazywało swoje obawy dotyczące niebezpiecznej sytuacji właściwemu ministerstwu, czyli Ministerstwu Sprawiedliwości i Bezpieczeństwa. Zdaniem gminy resort musi teraz jak najszybciej przedstawić odpowiednie rozwiązanie.
Minister ds. azylu Bart van den Brink informuje, że rozumie „bezsilność” organizacji pomocowych.
– Pozostaję w rozmowach ze stronami na temat tej sytuacji – przekazał.
Ponownie zaapelował też do gmin o udostępnienie miejsc zakwaterowania.
– Jestem wdzięczny gminom, które już zaoferowały awaryjne miejsca recepcyjne. Ponownie wzywam inne gminy, aby wzięły odpowiedzialność i okazały solidarność z Ter Apel – powiedział.
źródło: nu.nl
