7 rzeczy, które Polacy robią inaczej po kilku latach życia w Holandii

Źródło zdjęcia: https://www.pexels.com/pl-pl/zdjecie/drewno-francja-drewniany-unia-europejska-4278035/

7 rzeczy, które Polacy robią inaczej po kilku latach życia w Holandii. Pierwsze miesiące w Holandii często oznaczają porównywanie wszystkiego z Polską. Po kilku latach wiele rzeczy, które początkowo wydawały się dziwne, staje się zupełnie normalnych. Zmienia się sposób robienia zakupów, poruszania po mieście, płacenia i nawet umawiania zwykłego spotkania ze znajomymi.

Nie dotyczy to oczywiście każdego Polaka mieszkającego w Holandii. Są jednak nawyki, które bardzo łatwo przejąć, bo po prostu dobrze pasują do tutejszego stylu życia.

1. Rower przestaje być sprzętem sportowym

W Polsce rower dla wielu osób kojarzy się przede wszystkim z rekreacją. W Holandii bardzo szybko zaczyna pełnić zupełnie inną funkcję.

To środek transportu do pracy, szkoły, sklepu, lekarza czy na spotkanie ze znajomymi.

Według CBS w 2023 roku rower odpowiadał za 27 proc. wszystkich podróży wykonywanych przez mieszkańców Holandii. Przeciętny mieszkaniec w wieku co najmniej 6 lat odbywał w ciągu roku około 266 podróży rowerem i przejeżdżał ponad 1000 km.

Po kilku latach nikogo nie dziwi więc jazda rowerem po zakupy, w deszczu albo w eleganckim ubraniu.

2. Gotówka zaczyna leżeć w portfelu

Kolejna zmiana dotyczy płacenia.

W Holandii można bardzo szybko przyzwyczaić się do płatności kartą, telefonem albo zegarkiem. W 2025 roku 95 proc. wszystkich płatności kartą debetową w punktach sprzedaży było zbliżeniowych. Prawie połowę takich transakcji wykonywano już smartfonem lub smartwatchem.

Po kilku latach życia w Holandii pytanie „masz gotówkę?” może więc pojawiać się znacznie rzadziej niż wcześniej.

Zmienia się też podejście do dzielenia rachunków. Wysłanie prośby o przelew po wspólnej kolacji czy zakupach nikogo specjalnie nie dziwi.

3. Spotkanie trafia do kalendarza

Jedną z najbardziej zauważalnych różnic jest planowanie.

W Polsce spontaniczne „wpadnij wieczorem” jest czymś zupełnie naturalnym. W Holandii znacznie częściej spotkanie ze znajomymi, rodziną czy nawet sąsiadami planuje się z wyprzedzeniem. Po kilku latach zaczyna się więc robić dokładnie to samo. Kalendarz w telefonie służy nie tylko do pracy i wizyt lekarskich. Pojawiają się w nim kawa ze znajomymi, kolacja, trening, urodziny i rodzinny weekend. Dla części osób początkowo wydaje się to przesadnie formalne. Z czasem okazuje się po prostu wygodne.

4. Zakupy są częstsze, ale mniejsze

Zmienia się również sposób robienia zakupów spożywczych. Duże cotygodniowe zakupy nadal są popularne, ale przy dobrze dostępnych supermarketach i rowerze łatwo przyzwyczaić się do kupowania mniejszych ilości częściej. Do sklepu można przecież podjechać w kilka minut. W 2025 roku ponad jedna trzecia wszystkich płatności kartą debetową w Holandii była dokonywana właśnie w supermarketach. Jednocześnie coraz większą uwagę zwraca się na promocje, aplikacje sklepów i porównywanie cen. Przy inflacji wynoszącej w sierpniu 2026 roku około 3,3 proc. rok do roku oszczędzanie na codziennych zakupach nadal ma znaczenie.

5. Lunch robi się znacznie prostszy

Po przeprowadzce wielu Polaków zauważa, że holenderski lunch wygląda zupełnie inaczej niż tradycyjny polski obiad. Kanapki, pieczywo, ser, jogurt, owoc albo coś szybkiego do zjedzenia przy biurku są bardzo powszechne. Po kilku latach część osób przejmuje ten zwyczaj, zwłaszcza w dni robocze. Ciepły posiłek przesuwa się wtedy na wieczór, a przygotowywanie pełnego obiadu w środku dnia przestaje być oczywistością. To drobna zmiana, ale mocno wpływa na rytm całego dnia.

6. Bezpośrednie „nie” przestaje brzmieć niegrzecznie

Holenderski sposób komunikacji może początkowo wydawać się bardzo bezpośredni. Ktoś może powiedzieć, że się z Tobą nie zgadza, że coś jest za drogie albo że proponowane rozwiązanie mu nie odpowiada, bez długiego wstępu i łagodzenia wypowiedzi. Po pewnym czasie wiele osób zaczyna komunikować się podobnie. Zamiast „zobaczymy, może się uda”, częściej pojawia się po prostu „nie mogę”. Zamiast domyślać się, co ktoś miał na myśli, łatwiej zadać pytanie wprost. To jedna z tych zmian, które po powrocie do Polski mogą być zauważalne nawet dla rodziny i znajomych.

7. Odległość mierzy się w minutach, nie kilometrach

Po kilku latach zmienia się też sposób myślenia o przemieszczaniu. Dwa kilometry mogą oznaczać kilka minut rowerem. Dziesięć kilometrów nie zawsze wymaga samochodu. A podróż pociągiem może być bardziej naturalnym wyborem niż własne auto. CBS pokazuje, że przeciętny mieszkaniec Holandii odbywa około 2,7 podróży dziennie, a sposób przemieszczania mocno zależy od stopnia urbanizacji miejsca zamieszkania. Z czasem zamiast pytać „ile kilometrów?”, częściej sprawdza się: „ile minut rowerem?” albo „jak często jedzie pociąg?”.

Największa zmiana pojawia się dopiero po powrocie do Polski

Część tych nawyków trudno zauważyć, dopóki mieszka się w Holandii. Dopiero podczas dłuższego pobytu w Polsce można odkryć, że automatycznie szuka się ścieżki rowerowej, chce się zapłacić telefonem, planuje spotkanie tydzień wcześniej albo dziwi się, że ktoś przyjechał bez zapowiedzi. I właśnie wtedy najlepiej widać, że po kilku latach emigracji zmienia się nie tylko miejsce zamieszkania. Zmienia się również sposób organizowania zwykłego dnia.

źródło: www.betaalvereniging.nl, www.cbs.nl