Głupia zabawa, żart czy próba zabójstwa? Policja aresztowała dwóch chłopców w wieku czternastu i piętnastu lat. Obaj podejrzani są o próbę nieumyślnego spowodowania śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Wszystko z powodu „zabawy” z żyłką.

W piątek policja poinformowała, iż zatrzymała dwóch małoletnich w Alphen aan den Rijn. Nastolatkowie usłyszeli zarzut - próbę nieumyślnego spowodowania śmierci lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Wszystko z powodu wydarzeń z 19 października. Wtedy to młodzieńcy mieli rozciągnąć dwie żyłki wędkarskie w pobliżu centrum handlowego Herenhof. Jedną zrobioną z cieńszej linki umieścili na wysokości kostek, drugą i mocniejszą zamontowali na wysokości pasa.

Dzieciaki liczyły pewnie na świetną zabawę, patrząc jak ludzie przewracają się lub potykają, ewentualnie odbijają się od niewidzialnej przeszkody.

Groźny wypadek

Rzeczywistość wygląda jednak inaczej niż komiksy czy kreskówki, a linki tego typu to śmiertelne niebezpieczeństwo. Zwłaszcza, iż ta grubsza i mocniejsza znajdowała się na wysokości twarzy i szyi osób znajdujących się w pozycji siedzącej, np. rowerzystów i motorowerzystów. Tragedia była więc tylko kwestią czasu.

Na grubszą żyłkę natknął się kierowca skutera wiozący za sobą małe dziecko. Kierujący pojazdem nie widział linki, nie zahamował, nie zwolnił. W efekcie rozciągnięta żyłka zwaliła go i dziecko ze skutera. Małemu pasażerowi na szczęście nic się nie stało, ale kierujący doznał poważnego uszkodzenia wzroku. Lekarze nie są w stanie powiedzieć, czy człowiek ten kiedykolwiek wróci do pełnej sprawności po wypadku.

Poszukiwanie sprawców

Żartownisiów nie złapano na gorącym uczynku. Rozpoczęło się więc śledztwo trwające od 19 października do 27 listopada. W tym czasie policjanci przeglądali dziesiątki godzin nagrań z monitoringu i przesłuchali wielu świadków. W końcu udało im się w paść na trop czternasto i piętnastolatka. Gdy więc już chłopcy myśleli, że im się upiekło, policja zapukała do drzwi ich domów. Nastolatkowie w asyście rodziców musieli udać się na komendę. Tam przesiedzieli kilka godzin na dołku. Potem zostali wezwani na przesłuchanie, w którym przyznali się do tego, iż 19 października rozstawili „sidła” na pieszych i rowerzystów. Nastolatkowie powiedzieli również, iż bardzo żałują swojego czynu. Policja nie informuje, czy młodzi ludzie wiedzieli wcześniej o krzywdzie, jaką wyrządzili niewinnemu człowiekowi. Po złożeniu zeznań dzieci mogły wrócić do domu. Nie jest to jednak koniec ich smutnej przygody z wymiarem sprawiedliwości. Wkrótce staną przed sądem dla nieletnich. Ten zaś może wymierzyć im wyrok od prac społecznych po odsiadkę w więzieniu dla młodocianych przestępców.