2500 euro grzywny dla rodziców za nóż u dziecka

Polak dźga nożem w obronie własnej?

Holenderskie samorządy starają się walczyć z plagą noży i maczet u dzieci. Część miast prosi o pomoc władze centralne, nawołując do zmiany prawa i zakazu sprzedaży ostrzy małoletnim. Inne starają się działać na własną rękę. Najnowsze wiadomości z Holandii mówią o nowym pomyśle władz Rotterdamu, który przerzuca odpowiedzialność za działania młodzieży na ich rodziców.

Nową koncepcję walki z przemocą wśród nieletnich używających broni białej, zaprezentował w połowie lutego burmistrz Ahmed Aboutaleb. Samorządowiec, prezentując dość interesującą koncepcję, obarczył odpowiedzialnością za poczynania małoletnich nie samych nastolatków, ale ich rodziców. W przypadku bowiem 12 czy 13-latka trudno mówić o dotkliwych sankcjach. Ich opiekunowie jednak, ze względu na swój status, mogą zaś poczuć boleśnie karcące ramię sprawiedliwości, tak by sami w przyszłości pilnowali swojej pociechy.

Internetowy problem

Noże, maczety, bagnety i inne tego typu sprzęty są zabronione w Holandii. To jednak nie przeszkadza nastolatkom posiadać tego typu broń. Dzięki niej czują się bardziej dorośli, bardziej odważni i twardzi. To wpływa na zwiększenie przemocy i wzrost brutalności w tej grupie wiekowej. Policja stara się temu przeciwdziałać, jak tylko potrafi. Niestety, jeśli malec nie dokonał żadnego poważnego przestępstwa, a tylko został złapany np. z maczetą, sytuacja wygląda w następujący sposób. Policja zabiera „delikwenta” i odwozi go do domu. Następnie przekazuje pociechę rodzicom i mówi, że X czy Y miał ze sobą nielegalną broń. W wielu przypadkach rodzic robi nadąsaną minę i mówi, że jego dziecko już więcej nie będzie. Ponadto nakazuje przeprosić panów policjantów. Nastolatek robi więc wręcz teatralny gest, a kilka dni później znów biega na ulicy z niebezpiecznym narzędziem. Jak bowiem pokazują policyjne statystyki, recydywa w tym aspekcie nie jest niczym nowym. Coraz częściej nawet mundurowi słyszą od rodziców dezaprobatę w stosunku do działań policji. „Teraz wszystkie dzieci mają noże, więc mój syn musi się mieć czym bronić”.

Grzywna

Taka wręcz patowa sytuacja doprowadziła władze w Rotterdamie do wprowadzenia nowych przepisów. Obecnie, gdy policjanci złapią dziecko z maczetą lub inną kosą, broń jest zabierana, a nastolatek odprowadzany jest do domu. Tam jednak, zamiast pouczać opiekunów funkcjonariusze ich ostrzegają. Mówią wprost, jeśli ich syn lub córka zostanie jeszcze raz przyłapany z tego typu zakazanym narzędziem, to oni będą musieli zapłacić 2500 euro grzywny.

2500 euro to wysoka kwota nawet jak dla średniozamożnej rodziny. Brak takiej sumy poważnie odbije się na domowym budżecie. Samorządowcy liczą więc, iż po pierwszym incydencie nastolatka, rodzice sami zastosują odpowiednią prewencję, by zapobiec podobnym ekscesom. Dzięki temu nadzór nad dzieckiem sprawiać będą sami rodzice, a nie organy państwa.

Całkowity zakaz noży

Funkcjonariuszom bardzo podobają się nowe przepisy. Kara ta jest bowiem większa niż mandaty nakładane przez policję na dorosłych złapanych na posiadaniu noża. Warto bowiem pamiętać, iż Rotterdam zabronił noszenia wszystkich ostrzy. Obojętnie, czy jest to obieraczka do ziemniaków, czy rzeźnicki tasak.

 

Interesują Cię najnowsze wiadomości z Holandii? Sprawdź, co jeszcze przygotowaliśmy dla Ciebie na naszej stronie głównej.