Wybory samorządowe w Holandii i… kosz na śmieci w roli głównej! Tysiące lokali i nietypowa urna
Wybory samorządowe w Holandii i… kosz na śmieci w roli głównej! Tysiące lokali i nietypowa urna
W środę w Holandii otwarto niemal 10 tysięcy lokali wyborczych w związku z wyborami samorządowymi 2026 roku. Oto najważniejsze informacje o godzinach głosowania, wymaganych dokumentach oraz o nietypowym jubileuszu – 20-leciu kosza na śmieci jako urny wyborczej.
W całym kraju działa 9961 lokali wyborczych, które są otwarte – z nielicznymi wyjątkami – od 7:30 do 21:00. W niektórych miastach można głosować w nietypowych miejscach – np. w Utrechcie po oddaniu głosu można od razu wskoczyć do basenu De Kwakel.
Prawo do głosowania ma 96,6% dorosłych mieszkańców, czyli około 14,2 miliona osób. Ponad połowa z nich ma 50 lat lub więcej. Dla około 820 tysięcy młodych ludzi są to pierwsze wybory samorządowe. Głosować mogą także cudzoziemcy mieszkający w Holandii – spoza UE pod warunkiem, że są zameldowani i mieszkają w danej gminie co najmniej 5 lat.
Na wybory trzeba zabrać kartę do głosowania oraz ważny dokument tożsamości – paszport, dowód osobisty, prawo jazdy lub kartę pobytu. Dokument może być przeterminowany maksymalnie o 5 lat.
Jeśli ktoś nie może zagłosować osobiście, może udzielić pełnomocnictwa (głosu przez inną osobę) – musi ona jednak głosować w tej samej gminie. Z takiej opcji korzystają m.in. więźniowie, chyba że akurat mają przepustkę.
Bezpieczeństwo głosów
Po zamknięciu lokali urny są zapieczętowane, a członkowie komisji liczą, ile osób oddało głos. Następnie urna, karty i dokumenty trafiają do bezpiecznego miejsca. Co ciekawe, klucz do urny transportowany jest osobno, a wszystkie materiały przewożone są przez co najmniej dwie osoby.
Wstępne wyniki zazwyczaj są znane jeszcze tego samego wieczoru lub w nocy. Ostateczne wyniki zostaną opublikowane najwcześniej 26 marca 2026 roku.
Od baniek na mleko do… kosza na śmieci
Dokładnie 20 lat temu wprowadzono w Holandii kosz na śmieci (tzw. kliko) jako urnę wyborczą. Wcześniej używano m.in. starych metalowych baniek na mleko.
W latach 90. wiele gmin przeszło na komputery do głosowania, ale po ujawnieniu problemów z bezpieczeństwem w 2006 roku z nich zrezygnowano. Wtedy pojawił się problem – stare urny już sprzedano, a wybory były za pasem.
Rozwiązaniem okazał się właśnie zwykły kosz na śmieci, który szybko przyjął się w całym kraju. Okazał się tani, praktyczny i łatwy w transporcie – nawet gdy był wypełniony głosami.
Dziś, po 20 latach, Holendrzy nadal wrzucają do niego zarówno śmieci, jak i… swoje głosy wyborcze.
źródło: nu.nl
