Wojna w Iranie może uderzyć w rachunki za energię – zapasy gazu są rekordowo niskie

wojna w Iranie

Wojna w Iranie może uderzyć w rachunki za energię – zapasy gazu są rekordowo niskie

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że w najbliższym czasie rachunki za energię wzrosną w związku z wojną, która wybuchła wczoraj na Bliskim Wschodzie. Holenderskie rezerwy gazu, wynoszące mniej niż 11 procent, nigdy wcześniej nie były tak niskie. Gasunie nie obawia się całkowitego wyczerpania zapasów, jednak ich uzupełnienie może z powodu niepokojów znacząco podrożeć.

Jeszcze we wtorek Gasunie nie wyrażało obaw z powodu historycznie niskiego poziomu magazynów gazu. Rzecznik podkreślił jednak, że nie może dojść do nieprzewidzianych wydarzeń: „Nie powinno dojść na przykład do blokady Cieśniny Ormuz”.

Od soboty irańska Gwardia Rewolucyjna zamknęła tę cieśninę dla statków w odpowiedzi na amerykańskie i izraelskie bombardowania. Dziś rano zaatakowano już tankowiec z Omanu.

Masz newsa

Wyjątkowo niefortunny moment

Cieśnina Ormuz jest kluczowa dla dostaw ropy i gazu z Bliskiego Wschodu. Dotyczy to m.in. Kataru, jednego z największych eksporterów LNG na świecie – czyli skroplonego gazu ziemnego, który importuje także Holandia.

Gasunie podkreśla, że zamknięcie cieśniny nastąpiło „w wyjątkowo niefortunnym momencie, gdy magazyny gazu powinny być ponownie napełniane”. Nie chodzi o bezpośrednią zależność Holandii od LNG z Kataru, lecz o to, że globalne napięcia mogą wywindować ceny gazu na całym świecie. Wiosna to zazwyczaj najlepszy moment na uzupełnianie zapasów, ponieważ ceny są wtedy niższe.

„Największy wpływ będzie miała niepewność na światowym rynku i rosnące ceny gazu” – informuje Gasunie. „LNG to rynek globalny, a zakłócenia w dostawach bez wątpienia będą miały negatywny wpływ na rynek gazu, w tym na ceny”.

Od czasu zamknięcia wydobycia gazu w Groningen Holandia sprowadza surowiec z zagranicy. Ponad połowa pochodzi rurociągami, głównie z Norwegii. Tylko niewielka część LNG dostarczanego statkami pochodzi z Kataru.

Cieśnina Ormuz ma także kluczowe znaczenie dla handlu ropą, co może przełożyć się na wzrost cen paliw na stacjach. Codziennie przepływa tamtędy około 20 milionów baryłek ropy – czyli około 20 procent światowego handlu tym surowcem.

Cena ropy rośnie

Ceny ropy wzrosły już w minionym tygodniu z powodu napięć na Bliskim Wschodzie. Oczekuje się, że w poniedziałek, po otwarciu rynków, ceny poszybują jeszcze wyżej, co bezpośrednio przełoży się na ceny benzyny.

Osiem krajów produkujących ropę, pod przewodnictwem Arabii Saudyjskiej i Rosji, ogłosiło w niedzielę zwiększenie wydobycia od 1 kwietnia. Sojusz OPEC+ ostrzegł, że w wyniku wojny produkcja może okazać się niewystarczająca.

Od kwietnia kraje te zwiększą wydobycie o dodatkowe 206 tysięcy baryłek dziennie. Arabia Saudyjska odpowie za około połowę tej ilości, a Rosja zwiększy produkcję o ponad 9600 baryłek dziennie.

źródło: nos.nl