Twoja praca zniknie za 10 lat? Eksperci biją na alarm: to ostatni moment, by się przebranżowić!
Twoja praca zniknie za 10 lat? Eksperci biją na alarm: to ostatni moment, by się przebranżowić!
Rynek pracy szybko się zmienia pod wpływem cyfryzacji i rozwoju sztucznej inteligencji. Niektóre zawody znikają, a w ich miejsce pojawiają się nowe. Wielu pracowników nie zdaje sobie z tego sprawy i rzadko korzysta z możliwości dokształcania czy przekwalifikowania, aby się na to przygotować.
Dodatkowo pojawiają się plany podniesienia wieku emerytalnego (AOW), co sprawia, że jeszcze ważniejsze staje się utrzymanie zdolności do pracy i dobrej kondycji aż do emerytury. Koalicja rządząca chce więc znacząco inwestować w tzw. uczenie się przez całe życie.
Zdaniem coacha kariery Tona Schoo z firmy Endit, specjalizującej się w rozwoju talentów, ludzie już teraz pracują dłużej, ale pozostają w tym samym zawodzie, dopóki szkolenia są dobrowolne.
„To jak historia o żabie w garnku z powoli podgrzewaną wodą. Podobnie jak ze sportem – w pewnym wieku nie grasz już w piłkę, tylko przerzucasz się na coś innego, np. padel. Na rynku pracy pracownicy tkwią w tej samej pracy i po 25 latach zastanawiają się, dlaczego mieliby ją zmieniać.”
Możliwości dokształcania jednak istnieją. W wielu branżach funkcjonują fundusze szkoleniowe i rozwojowe, m.in. w budownictwie, technice i ochronie zdrowia.
1,5 miliarda euro pozostaje niewykorzystane
Z badań organizacji pracodawców AWVN wynika jednak, że niemal połowa pracowników z nich nie korzysta. W efekcie co roku niewykorzystane pozostaje około 1,5 miliarda euro z dostępnych 4 miliardów.
W prawie 80 procentach układów zbiorowych pracy znajdują się zapisy dotyczące szkoleń i rozwoju. Obejmują one m.in. programy przejścia z pracy do pracy, budżety szkoleniowe, wsparcie coachów kariery czy staże. Większość firm przeznacza na jednego pracownika rocznie od 700 do 1000 euro.
Przekaz nie trafia do pracowników
Uczenie się przez całe życie od lat jest ważnym tematem dla związków zawodowych, pracodawców i rządu. Mimo to przekaz nie dociera do dużej części pracujących.
„To kwestia naszej kultury” – mówi rzecznik AWVN. „Ludzie nie wiedzą, co chcieliby robić w przyszłości, dlatego przekwalifikowanie jest trudne. Brakuje też odpowiedniego wsparcia i infrastruktury. Firmy, pracownicy i rząd muszą działać wspólnie. Pieniądze nie są problemem.”
Według Schoo warto, by pracodawcy i pracownicy wcześniej rozmawiali o przyszłości zawodowej – bez wzbudzania poczucia, że firma chce się kogoś pozbyć.
„Można to uregulować, np. wprowadzając obowiązkową rozmowę o dalszej zdolności do pracy dla wszystkich, którzy kończą 50 lat. Wtedy można omówić sytuację i potrzeby, aby zdrowo dotrwać do emerytury.”
„Sygnał ostrzegawczy dla pracowników”
Plany podniesienia wieku emerytalnego powinny być – zdaniem Martijna van Haagena z instytutu szkoleniowego de Baak – wyraźnym sygnałem ostrzegawczym.
„Pracownicy muszą wziąć odpowiedzialność i zadać sobie pytanie, czy ich stanowisko będzie istnieć za dziesięć lat. To oznacza inwestowanie w siebie, aby pozostać atrakcyjnym na rynku pracy – zwłaszcza jeśli będziemy pracować dłużej.”
Van Haagen podkreśla, że firmy co roku przeznaczają na to miliony euro, a rząd oferuje różne dotacje. „Postęp technologiczny jest bardzo szybki. Naiwnością jest myśleć, że nie wpłynie on na twoją pracę.”
Osobna rozmowa o przyszłości
Przewiduje się, że niedobór pracowników utrzyma się w najbliższych latach. W wielu sektorach nadal trudno będzie znaleźć wystarczającą liczbę pracowników.
Jednocześnie duże wyzwania społeczne – budowa nowych mieszkań, rozbudowa obronności czy rosnące zapotrzebowanie w ochronie zdrowia – wymagają dodatkowych kadr. Urząd pracy UWV wzywa więc pracodawców do inwestowania w rozwój pracowników.
Coach kariery Schoo uważa, że należy lepiej patrzeć na perspektywy zawodowe. „Dobrym rozwiązaniem byłoby, gdyby oprócz oceny pracowniczej odbywała się osobna rozmowa o przyszłości zawodowej. Tu można wiele zyskać.”
źródło: nu.nl
