Skandal w Tilburgu! Kontrowersyjny „uzdrowiciel” zatrzymany na ulicy. Policja interweniowała

uzdrowiciel

Skandal w Tilburgu! Kontrowersyjny „uzdrowiciel” zatrzymany na ulicy. Policja interweniowała

 

W Tilburgu, mieście dobrze znanym wielu Polakom pracującym w Brabancji Północnej, doszło do głośnej interwencji policji. Tom de Wal, kontrowersyjny samozwańczy „uzdrowiciel modlitwą”, został zatrzymany na ulicy, po tym jak mimo zakazu władz kontynuował publiczne „uzdrawianie”.

Masz newsa

Zakaz zgromadzeń złamany. „Uzdrowienia” mimo decyzji burmistrza

Tom de Wal został wcześniej usunięty przez policję z kościoła w Tilburgu, po tym jak władze miasta wydały oficjalny zakaz organizowania zgromadzeń religijnych bez wymaganego zezwolenia. Decyzja burmistrza była jednoznaczna – spotkanie nie mogło się odbyć. Mimo to De Wal i jego zwolennicy postanowili kontynuować modlitwy oraz tzw. uzdrowienia na zewnątrz budynku, co ostatecznie doprowadziło do policyjnej interwencji i zatrzymania duchownego na ulicy.

Założona przez niego organizacja Frontrunners Ministries od lat wzbudza silne emocje w Holandii. De Wal publicznie twierdzi, że potrafi leczyć ciężkie choroby, takie jak nowotwory czy stwardnienie rozsiane, a także „uwalniać” ludzi od homoseksualności i autyzmu. Tego typu wypowiedzi spotkały się z ostrą krytyką środowisk medycznych, organizacji praw człowieka oraz społeczności LGBT, które uznają je za szkodliwe i stygmatyzujące.

Odwołane wydarzenie w hotelu Van der Valk

Kontrowersyjne wydarzenie religijne miało się pierwotnie odbyć w hotelu Van der Valk w Eindhoven, jednak zostało odwołane po zapowiedziach protestów. Organizatorzy próbowali w ostatniej chwili przenieść spotkanie do kościoła w Tilburgu, lecz również tam nie uzyskali zgody władz miasta. Policja wyprowadziła uczestników na zewnątrz, dbając o bezpieczeństwo.

Przed budynkiem zebrało się około 25 protestujących, w tym działaczki ruchu Dolle Mina oraz przedstawiciele organizacji LGBT, którzy trzymali tęczowe flagi. Jak poinformowała policja, demonstracja przebiegła spokojnie.

Kilka godzin po zatrzymaniu De Wal poinformował w mediach społecznościowych, że został zwolniony, jednak czekają go mandaty i dalsze konsekwencje prawne. Sprawa jest ważnym sygnałem także dla Polaków mieszkających i pracujących w Holandii, że wolność religijna nie zwalnia z obowiązku przestrzegania lokalnego prawa, a nielegalne zgromadzenia mogą skończyć się interwencją policji.

źródło: nos.nl