Sabotaż Starlinka w Polsce: w Niemczech zatrzymano podejrzanego o zlecenie podpalenia
Niemiecka policja zatrzymała mężczyznę, który miał kierować podpaleniem stacji Starlink w Polsce pod koniec września. Według śledczych zlecił atak dwóm wykonawcom i zorganizował im transport do Polski. Warszawa od początku mówi o działaniu na zlecenie Rosji.
Zatrzymany to obywatel Turcji. Policja ujęła go w Reutlingen, na południe od Stuttgartu. Jest podejrzewany o przygotowywanie przestępstwa o charakterze terrorystycznym. Podczas zatrzymania funkcjonariusze zabezpieczyli osiem telefonów komórkowych oraz amunicję.
Według niemieckiej prokuratury mężczyzna miał z terytorium Niemiec kierować dwoma sprawcami, którzy podłożyli ogień. Miał też załatwić kolejną osobę, która zawiozła ich do Polski. Do podpalenia doszło w nocy 23 września.
Wcześniej zatrzymano wykonawców
To nie pierwsze zatrzymania w tej sprawie. W zeszłym miesiącu w tym samym regionie Niemiec policja zatrzymała dwóch innych obywateli Turcji, podejrzewanych o bezpośrednie przeprowadzenie sabotażu. Stało się to na wniosek strony polskiej. Obaj nadal przebywają w areszcie.
Polski rząd od początku zakłada, że za atakiem stoi Rosja. Premier Donald Tusk nazwał podpalenie aktem wojny hybrydowej.
Seria ataków na Starlinka w Europie
Polska nie jest jedynym krajem, w którym celem stała się infrastruktura Starlinka. W ubiegłym miesiącu doszło też do prób podpaleń instalacji w Bułgarii i na Litwie. W sprawie bułgarskiego sabotażu w Duisburgu zatrzymano dwóch Niemców – czekają na ekstradycję do Bułgarii.
Satelitarny internet Starlinka ma ogromne znaczenie dla ukraińskiej armii. Wojsko korzysta z tej sieci do sterowania dronami i do łączności na froncie, dlatego instalacje w krajach sąsiadujących z Ukrainą są traktowane jako element infrastruktury krytycznej.
Dlaczego to ważne także w Holandii
Sabotaż infrastruktury i działania hybrydowe to temat, który coraz mocniej zajmuje również holenderskie służby. W ostatnich tygodniach Europa mierzyła się m.in. z atakami hakerskimi na systemy chłodnicze w sklepach i z serią fałszywych alarmów bombowych w samolotach. Śledztwo w sprawie podpalenia w Polsce pokazuje, że takie akcje bywają planowane w jednym kraju, a przeprowadzane w drugim – i że skuteczna odpowiedź wymaga współpracy policji z kilku państw UE.
Źródło: NOS