Rotterdam narkotykową bramą Europy

Rotterdam narkotykową bramą Europy

Przemytnicy kokainy z Ameryki Południowej dosłownie ukochali sobie Holandię i port w Rotterdamie. Tamtejsze nabrzeża są dla nich narkotykową bramą do Europy. Co roku przechodzą przez nie dziesiątki ton białego proszku, ukryte gdzieś między innymi ładunkami. Chociaż służby celne robią wszystko, co w ich mocy, to ta gra w „kotka i myszkę” przybiera coraz większą skalę. Podobny problem, zdaniem Europolu, ma również Belgia i jej port w Antwerpii.

Popyt i podaż

Od wielu lat w Europie jest ogromny popyt na kokainę. Popyt tak duży, iż oprócz lokalnych producentów kraje starego kontynentu zaopatrywane są przez kanały przerzutowe z Ameryki Południowej. Wiele z tych międzynarodowych karteli zmieniło w ostatnich latach kierunki swojej destynacji. Jeszcze kilka lat temu głównym państwem, do którego przypływały ukryte transporty białego proszku była Hiszpania. Teraz jednak, jak wskazuje Europol, trasy te przeniosły się na północ, właśnie do Holandii i Belgii. To one stały się „epicentrum” kokainowego rynku na naszym kontynencie.

 

Tony ładunku

Jak wskazują celnicy i Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Przestępczości Narkotykowej (UNODC), nie ma tygodnia, by do portu w Rotterdamie i Antwerpii nie przypływały kontenery pełne kokainy ukrytej np. między bananami.  W samym tylko ubiegłym roku, w Rotterdamie, przechwycono prawie 41 ton tego narkotyku. Celnicy w Antwerpii przejęli zaś 65,6 tony.

Coraz bardziej pomysłowi

Ile ton narkotyku uchodzi uwadze celników? Na to pytanie praktycznie nikt nie potrafi odpowiedzieć. Można jedynie się domyśleć, iż procent ładunków, które docierają do celu jest na tyle duży, iż zyski, jakie generuje, sprawiają, że przestępcy wysyłają coraz więcej „towaru” przez Atlantyk.
Oprócz zmian ilościowych mają też miejsce zmiany jakościowe. Narkotyki jest coraz trudniej odnaleźć. Banany coraz częściej zastępowane są, np. wydrążonymi mango czy beczkami z przecierem owocowym. Narkotykiem nasączane są nawet worki po batatach, dzięki czemu przestępcy fizycznie ukrywają biały proszek tak, iż ten staje się praktycznie niewidzialny dla celników. Te swoiste podchody trwają więc w najlepsze. Nie ma się zresztą czemu dziwić, skoro kokainę w Europie zażywa około 4,4 miliona osób.